ZIMA 2026
Relacje meczowe: 1 LIGA
W ramach 6. kolejki 1. ligi, A.K.S Joker zmierzył się z ET Promo. Od samego początku to ET Promo narzuciło swoje tempo gry, zdobywając błyskawicznie dwie bramki, co pozwoliło im na duży komfort w grze. W pierwszej połowie zdołali zdobyć jeszcze cztery bramki, tracąc tylko dwie. Dzięki temu ekipa Błażeja Gosika schodziła na przerwę z korzystnym wynikiem 6-2.
Po przerwie A.K.S Joker zaczęło wyprowadzać mnóstwo skutecznych akcji. Spotkanie zamieniło się w bardzo wyrównane, a duży pressing i świetne akcje pozwoliły ekipie Jakuba Horoszkiewicza na zdobycie pięciu bramek, tracąc tylko jedną. Dzięki temu zdołali doprowadzić do remisu 7-7. Po tym obie drużyny szły łeb w łeb, a mecz stał się bardzo ciekawy, gol za golem. Przy wyniku 8-8, karygodny błąd bramkarza A.K.S Joker, który przepuścił piłkę pod nogą, pozwolił ET Promo wyjść na prowadzenie jedną bramką. Rywale jednak bardzo szybko odpowiedzieli bramką i kilka minut przed końcem mieliśmy wynik remisowy.
W ostatnich sekundach sędzia podyktował rzut wolny dla ET Promo. Do piłki podszedł Marcin Bykowski, który popisał się przepięknym strzałem w okienko, dając swojej drużynie trzy punkty. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 10-9 na korzyść ET Promo.
Mimo przegranej, wielkie brawa należą się A.K.S Joker za wolę walki, którą pokazali w meczu z bardzo mocną drużyną.
Oj iskrzyło!
Ale czy powinno? Chyba nie!
Od początku meczu zdecydowaną przewagę posiadali Kopacze, którzy za sprawą świetnie grającego Mamełki i Imieli mieli kontrolę w pierwszej części pojedynku.
świetnie przewidywali ruchy przeciwnika i potrafili zneutralizować zalety silverSaitns.
W drugiej części pojedynku przy wyniku 7:2 dla Kopaczy trochę więcej słońca zaczęło świecić na połowie ekipy Mateusza Zduniaka, którzy strzelili 3 bramki z rzędu i poczuli krew swoich przeciwników.
Na około 15 minut przed końcem niepotrzebnie podniosło się ciśnienie Marcinowi Dwojakowi i wniknęła z tego niepotrzebna szarpanina.
Po całym zamieszaniu lepiej wrócili do spotkania Kopacze, którzy już tylko punktowali swoich przeciwników do końca pojedynku.
Po tym meczu gracze Kamila Sosnowskiego wskoczyli na 3 miejsce w tabeli.
W tym starciu zdecydowanym faworytem była Fortuna – już od pierwszego gwizdka drużyna Tomka Włoskowicza wzięła się za strzelanie bramek. Do przerwy prowadzili już czterema golami, a po powrocie na boisko nic się nie zmieniło. Fortuna grała swoje, i ostatecznie zgarnęła pewne zwycięstwo.
Na wyróżnienie w ekipie zwycięzców zasługują dwaj prawdziwi bohaterowie tego spotkania: Tomek Włoskowicz, który zanotował aż pięć asyst (jakby rozdawał piłki na targu), i Daniel Skolimowski, który pięć razy znajdował drogę do bramki rywali – niczym GPS nastawiony na „gol”.
Z kolei w drużynie Keezy ciężko wskazać jednego lidera, ale trzeba oddać im jedno: mimo że Fortuna prowadziła przez cały mecz, walczyli do końca jak lwy.




)
)
)
)
)
)
)
)