reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00

W ramach drugiej kolejki pierwszej ligi fanów, Dzbany Łódź zmierzyły się z A.K.S Joker. Mimo że to Dzbany uchodziły za faworyta tego meczu, A.K.S Joker pokazał, że jest drużyną, która może walczyć z najmocniejszymi ekipami. Rozegrali kapitalne spotkanie, idąc łeb w łeb z przeciwnikiem. Ich walka i determinacja pozwoliły zatrzymać Dzbanów i zakończyć spotkanie z podziałem punktów.

Kapitalny mecz rozegrał Gabriel Horoszkiewicz, który zdobył gola, zanotował asystę oraz świetnie pokazał się na boisku. Jednak w najlepszej szóstce kolejki znalazł się zawodnik Dzbanów Łódz Daniel Waszczyk, który zdobył 3 bramki i zanotował 2 asysty, co w dużej mierze przyczyniło się do uratowania tego meczu przez ekipę Mateusza Spychalskiego mimo że A.K.S Joker może cieszyć się z urwanego punktu to na pewno jest wśród nich niedosyt ponieważ stracili bramke w ostatniej minucie meczu.

2
18:30

Jeśli ktoś w niedzielny wieczór narzekał na temperaturę, to jestem pewien, że ten mecz rozgrzał każdego fana piłki nożnej. Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia braci Tachibana, reprezentujących łódzkie rozgrywki (Adam i Marcin Dwojak). Dzięki ich dynamicznym akcjom drużyna Silversaints szybko objęła prowadzenie, co mogło sugerować, że mecz będzie jednostronny. Nic bardziej mylnego!Od momentu, gdy K.S. Czarni wyrównali wynik na 3:3, spotkanie przypominało prawdziwy pojedynek bokserski. Gol za gol, cios za cios. Debiutujący w lidze Wojciech Banaszczyk świetnie współpracował z Danielem Jasińskim, nie dając chwilę wytchnienia defensywie Świętych. Na dwie minuty przed końcem to Czarni wyszli na prowadzenie 7:8, jednak Silversaints nie poddali się. Grali do samego końca i tuż przed końcowym gwizdkiem wyrównali wynik na 8:8.Takie pojedynki są bez wątpienia ozdobą rozgrywek. Przypominamy, że sezon dopiero się rozpoczął, a wszystko wskazuje na to, że emocji co niedzielę nam nie zabraknie!

3
19:30

Młodość kontra doświadczenie, tak  z przymrużeniem oka można zacząć to podsumowanie. Mecz drużyn, które odpowiednio rozegrały w naszych rozgrywkach 11 i 22 mecze. Patrząc tylko na liczby to faworytem tego spotkania była Keeza. Początek spotkania to potwierdził bo na prowadzenie wyszli właśnie goście. Wykorzystując błąd obrońcy Kopaczy otworzyli wynik. Niestety dla ich kibiców były to dobrego złego początki, bo pozostałą część spotkania zdominowali gospodarze, najpierw doprowadzając do remisu, a zaraz potem zamykając pierwszą połowę z wynikiem 3-1.

W przerwie można było zacytować klasyka „Poczekajcie zaraz się rozkręci…”, bo faktycznie w pierwszej połowie działo się niewiele. Prawdziwa gra zaczęła się w drugich 25 minutach. Mieliśmy rzut karny obroniony przez bramkarza Keezy (Kacper Gałęcki), ładne gole z dystansu i łącznie 5 bramek. Gospodarze nie wypuścili z rąk zaliczki z pierwszej połowy i wygrali całe spotkanie 7-2.

Kopacze w tym sezonie ewidentnie zajadają się burgerami z gumijagód i po 2 kolejkach sezonu są samodzielnym liderem i pomalutku zaczynają wyrastać na bardzo miłe zaskoczenie 1 ligi. (Przypomnijmy że w pierwszym meczu pokonali Fortunę 7-4). Natomiast Keeza jedyną drużyną bez punktów w 1. Lidze. (3 porażka w historii udziałów w Lidze Fanów, a 2 w tym sezonie)

4
20:30

Mecz wagi ciężkiej. Dwie bardzo utytułowane drużyny w naszych szeregach. Choć na dworze było już zimno, to spotkanie rozpalało widzów. Niestety zawodnicy jak i kibice gości szybko dostali zimny prysznic. Szybkie, składne akcje totalnie wiązały nogi obrońcom ET Promo i przy wielu sytuacjach zosawiali swojego bramkarza bez asekuracji co skrzętnie wykorzystywali Michał Zieliński oraz  Szymon Brzeziński z ekipy Fortuny. Wynik do przerwy? 5-0. Nie oddaje on jednak całkowicie przebiegu spotkania, Adrian Olejnik dwoił się i troił na bramce, a zawodnicy Fortuny muszą kupić swojemu bramkarzowi butelkę dobrej.. oranżady.

Dopiero w drugiej połowie, ataki ET Promo zaczęły kruszyć mur Fortuny i napsuły im na pewno trochę krwi. Gospodarze jednak nie wypuścili wcześniej zdobytej przewagi i całe spotkanie wygrywają 7-4.

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy