Zima 2025
Relacje meczowe: 4 LIGA
Obwodnica Łódź vs FC Po Nalewce – 10:2, czyli mecz do jednej bramki (dosłownie)
Nie ma co owijać w bawełnę – Obwodnica Łódź wjechała w FC Po Nalewce jak… no właśnie, jak obwodnica w centrum w godzinach szczytu. Zakończyło się miażdżącym 10:2, a momentami można było mieć wrażenie, że ktoś tu gra z handicapem.
Już do przerwy było 4:0, więc zapowiadało się grubo. I się zapowiadało słusznie – druga połowa to totalna dominacja i kolejne gole, jakby grali na kodach. FC Po Nalewce co prawda złapało dwie honorowe bramki, ale to bardziej kosmetyka niż realna walka.
MVP meczu: Łukasz Dąbrowski – chłop robił różnicę, prowadził grę, jakby miał radar w butach.
SuperStar Obwodnicy: Kacper Dyrała – pełna kontrola, zero litości.
SuperStar Po Nalewce: Dominik Kołudzki – no ktoś tam musiał próbować ratować honor. I próbował. Szacun.
Poziom meczu: Niski – ale czasem takie mecze też mają swój urok. Dużo bramek, mało taktyki, zero nudy.
Mecz o pietruszkę ale nie bez emocji ?.
Fireball walczył tylko o honor, Toyota zaś o dodatkowe 3pkt i umocnienie swojej pewnej już 3 pozycji 2 tabeli.
Fireball Squad zaczął klasycznie - od fajnej wymiany podań, żeby na koniec stracić głupią bramkę.
Meczyk od początku utrzymywał się na wysokiej intensywności, próby strzałów ze strony obu ekip. Co Fireball strzelił to Toyota wyrównywała i robiła przewagę.
Fireball niestety popełniał dużo błędów w obronie, tracili piłki w środku pola otwierając drogę do bramki napadziorom Toyoty.
Wynik po 1 połowie to 5:3 dla Toyoty Zduńska Wola. Chwila na narady taktyczne i jazda ?.
Druga połowa to ciąg dalszy gonitwy wyniki przez ekipę Filipa Bieńka, która tego dnia mogła liczyć na dobrą skuteczność Marcina Pawlaka oraz Jakuba Mielczarka.
Ten pierwszy zanotował 4 trafienia. GOAT
Jakub natomiast niczym Pirlo, piłki na nogę co w efekcie dało mu hattrick asyst ?.
Dobra dyspozycja zaledwie dwóch zawodników to za mało. Toyota indywidualnie i jako kolektyw była zdecydowanie lepsza. Nawet Jarosław Wolkowicz, bramkarz i lider Toyoty ZDW wpisał się na listę strzelców efektownie lobując bramkarza Fireball Vadzima.
Mecz przyjaźni, dobra atmosfera, duzo uśmiechu. Smutek, radość, to wszystko mieliśmy w tym meczu. Ostatnim meczu.
Było pięknie ❤️
St Drakkart deklasuje Team Spiryt – 8:3 w pokazie siły gospodarzy
To był wieczór, w którym Drakkart wyszedł na murawę z jednym celem: pokazać, kto tu rozdaje karty. I zrobili to w stylu godnym mistrzów – już do przerwy prowadzili 4:0, a końcowy wynik 8:3 tylko przypieczętował ich totalną dominację nad gośćmi.
Najjaśniejszą postacią meczu był bez wątpienia Bartosz Bargiel, który zaaplikował rywalom cztery bramki i udowodnił, że jest w wybitnej formie. Grał pewnie, z polotem i chirurgiczną precyzją wykańczał każdą okazję.
Team Spiryt? Robili, co mogli – momentami nawet potrafili zaskoczyć ofensywą i zdobyli trzy bramki, ale niestety, na tle tak rozpędzonego Drakkartu wyglądało to raczej jak kosmetyczne poprawki na zatopionym okręcie. Bramkarz gości zasługuje na osobne wyróżnienie – kilkukrotnie ratował zespół przed jeszcze większą katastrofą, ale sam jeden nie był w stanie zatrzymać tak zorganizowanego szturmu.
Drakkart zagrał koncertowo – pressing, szybkie wymiany podań, świetna współpraca całej ofensywy. Widać było, że gospodarze są w gazie i mają apetyt na coś więcej niż tylko zwycięstwo.




)
)
)
)