reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00

Obwodnica Łódź 7:8 Team Spiryt – festiwal goli i nieoczekiwany zwrot akcji

To był mecz, który spokojnie mógłby trafić do archiwum jako definicja "nigdy nie mów nigdy". Team Spiryt w pierwszej połowie kontrolował wszystko, jakby grali z drużyną z innej ligi. 1:5 do przerwy i wydawało się, że Obwodnica Łódź już tylko dokończy mecz z przyzwoitości.

Ale w drugiej połowie coś kliknęło. A może po prostu obudził się Kamil Murgrabia – zawodnik, który rozegrał prawdziwy koncert. Cztery bramki, walka o każdą piłkę i niesamowity ciąg na bramkę sprawiły, że Team Spiryt zamiast spokojnie dowieźć zwycięstwo, musiał się bronić przed totalną katastrofą.

Obwodnica w drugiej połowie zdobyła aż sześć bramek, pokazując, że potrafi grać ofensywnie, szybko i skutecznie. Niestety, mimo heroicznej pogoni, czasu zabrakło. Team Spiryt dowiózł jednobramkową przewagę do końca i zgarnął pełną pulę.

Choć wynik nie poszedł po myśli Obwodnicy, postawa drużyny – a zwłaszcza Murgrabia – zasługuje na ogromny szacunek. Ten mecz to był prawdziwy rollercoaster. I takich spotkań chcemy więcej!

 
2
20:00

St Drakkart 20:3 FC Po Nalewce – Totalna dominacja gospodarzy!

Jeśli ktoś liczył na emocje i zaciętą walkę, to raczej się zawiódł, bo Drakkart zrobili z FC Po Nalewce piłkarski lifting, jakby grali w trybie „easy” na konsoli. Wynik 20:3 mówi sam za siebie, a po pierwszej połowie, gdy gospodarze prowadili 9:0, było jasne, że goście będą mieli trudne zadanie w drugiej odsłonie.

Bartosz Bargiel? Jeśli ktoś w tej lidze ma patent na strzelanie goli, to zdecydowanie on. Siedem trafień – liczba, która zadowoliłaby niejednego napastnika przez cały sezon. Ale to nie tylko strzelanie, bo Bargiel grał z takim luzem, jakby piłka była jego najlepszym przyjacielem. MVP meczu – jak najbardziej zasłużenie.

Nie można zapomnieć o Kacprze Barylski i Danielu Leenstre, którzy wyróżniali się w drużynie gospodarzy nie tylko swoją grą, ale również zaangażowaniem. Kacper nie tylko zdobywał bramki, ale i rozgrywał piłkę z niesamowitą precyzją, a Daniel to prawdziwa skała defensywy, która rozmontowała ataki FC Po Nalewce zanim te zdążyły się w ogóle zacząć.

FC Po Nalewce? Cóż, może zapomnieć o tym meczu jak o złym śnie. Dla Drakkart to był pokaz absolutnej dominacji – wszystko działało jak w zegarku, a wynik mówi wszystko. 20:3 to więcej niż wygrana – to sygnał, że gospodarze są w formie.

3
20:15

W ramach 11. kolejki IV ligi doszło do spotkania, które Piłkarze Toyoty Łódź będą chcieli jak najszybciej wymazać z pamięci. Zostali bowiem wręcz zmiażdżeni przez rozpędzony Fireball Squad, który pokazał pełnię swojego ofensywnego potencjału. Wynik 16:6 mówi sam za siebie – w tym starciu dominacja była jednostronna, a Toyota wyglądała tak, jakby… po prostu nie dojechała na mecz.

Już od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie łatwy wieczór dla Ekipy Macieja Lindnera. Defensywa Toyoty sypała się jak domek z kart, a każdy kolejny atak Fireball Squad był niczym chirurgicznie precyzyjne uderzenie, na które nie było odpowiedzi. Obrońcy Toyoty nie byli w stanie zatrzymać napędzonych rywali, którzy grali z pasją, precyzją i nieustępliwością.

Na szczególne wyróżnienie zasłużył Marcin Pawlak, który tego dnia zagrał świetne spotkanie. Jego występ można określić tylko jednym słowem: fenomenalny. Aż osiem bramek i cztery asysty to statystyki, które same w sobie robią ogromne wrażenie, ale jeszcze większe wrażenie robił sposób, w jaki Pawlak dyrygował grą ofensywną swojej drużyny. Z zimną krwią wykorzystywał każdy błąd przeciwnika, a jego decyzje podejmowane były z chirurgiczną dokładnością. Nic dziwnego, że znalazł się w najlepszej szóstce kolejki – jego forma w dużej mierze przyczyniła się do zwycięstwa swojej drużyny.

Jednak Pawlak nie był jedyną gwiazdą tego widowiska. Kapitalny mecz rozegrał również Marcin Błaszczyk, który z powodzeniem mógłby tego dnia przyjąć pseudonim "Polski Sergio Ramos". Trzy bramki, jedna asysta i – co równie istotne – znakomita postawa w destrukcji. Jego gra w defensywie była niczym tarcza, na której rozbijały się nieliczne próby ofensywne Toyoty. W kluczowych momentach podejmował decyzje z zimną głową, a jego czytanie gry przypominało najlepsze występy legendarnych środkowych obrońców.

Mimo fatalnego wyniku warto wspomnieć, że Toyota Łódź nie zrezygnowała z walki i próbowała odrabiać straty, ale brak organizacji w defensywie oraz liczne błędy indywidualne przekreśliły ich szanse na korzystny wynik. Tego dnia to Fireball Squad rozdawał karty, pokazując, że jeśli tylko złapią odpowiedni rytm, są w stanie zdemolować każdego rywala w lidze.

Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 16:6 dla gości, co pokazuje dominacje Fireballu nad rywalem. Fireball Squad zagrał koncertowo, a liderzy zespołu – Pawlak i Błaszczyk – potwierdzili, że są graczami, którzy potrafią robić różnicę. Toyota natomiast musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski i wrócić na właściwe tory, jeśli nie chce zsunąć się w tabeli jeszcze niżej.

4
20:30

Mecz bez historii, chociaż ze sporymi emocjami oraz dużą dawką ofensywnej gry na którą pozwala obiekt SAwo Gruz Arena

Do przerwy było 2:9, ale potem to dopiero się zaczęło! Mateusz Pachla obudził się jak wulkan i zdobył aż 28 bramek! Nie ma co, chłopak był w gazie! MVP zasłużenie dla niego, bo to on poprowadził swoją drużynę do zwycięstwa. Jednak pochwały należą się całej ekipie Toyoty, która zrobiła mega progres i są bardzo bliscy zapewnienia sobie awasnu do TOP4 gdzie będzie odbywać się walka o medale. 

SAwo Gruz Arena: Kilka niedociągnięć jest! A ja się pytam gdzie tu są dociągnięcia. 
Cytując klasyka. 
Widać, że team SGA jest cały czas w budowie i nie do końca wiedzieli na co ich stać, kto gra lepiej w piłkę, kto gorzej, ale z przecieków słyszymy, że z meczu na mecz ma być bardziej stały skład, a transfer Pawła Wójcika może z pewnością w tym pomóc. 
Najjaśniejszy punkt?Sebastian Leszczyński. Chłopak dał z siebie wszystko w bramce i motywował kolegów jak prawdziwy lider. Słychać było jego okrzyki po drugiej stronie miasta! 

Toyota Zduńska Wola zajmuje 3 miejsce, a Sawo Gruz Arena 7. 
Było widać różnicę poziomów - niestety. 

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy