Zima 2025
Relacje meczowe: 4 LIGA
"Tłukło i tłukło, tylko takie wziu ziuu..." - cytatem z klasyka polskiego internetu, można opisać to spotkanie. Siedem bramek w pierwszej połowie i osiem w drugiej. Zgraną drużynę poznaje się po tym, że jest w stanie kontrolować mecz od początku do końca. Tak właśnie zrobiła to Toyota. Czasami gdy wrzucali wyższy bieg (hehe) gracze gości faktycznie wyglądali jakby byli Po Nalewce. Tylko postawa ich bramkarza sprawiła, że nie przegrali tego spotkania większą różnicą bramek. Dodajmy że Michał Miśkiewicz (Fc Po Nalewce) obronił pierwszy w tym sezonie rzut karny (przypomnijmy że są one w stylu Socca -1v1).
Toyota wygrywając spotkanie 12-3 (6-1) pokazała, że 4. liga ma być dla nich tylko ligą przejściową, natomiast FC Po Nalewce już w przyszłym tygodniu musi się zrehabilitować i udowodnić, że był to tylko smutny wypadek przy pracy, a okres przygotowawczy nie poszedł na marne.
Zawodnikiem meczu został Damian Pęczek, który jak dobrze naoliwiony tłok w silnikach Toyoty (nie zawiera lokowania produktu) jest nie tylko wspaniałym egzekutorem, ale również asystentem w swojej drużynie.
Toyota Łódź vs Team Spiryt: Kiedy Marzenia Spotykają Rzeczywistość
Toyota Łódź, znana z nieustającego entuzjazmu i miłości do piłki, zmierzyła się z Team Spiryt, drużyną, która w tym sezonie postanowiła pokazać, kto tu rządzi. Pierwsza połowa była jak zły sen dla Toyoty. Już po 25 minutach regulaminowego czasu tablica wyników pokazywała 0:9. Ławka rezerwowych Toyoty, choć zszokowani, nie tracili ducha, dopingując swoich kolegów z całych sił. W przerwie można było usłyszeć różne teorie spiskowe, od “zły dzień” po “może to tylko sen”. Druga połowa przyniosła jednak chwilę radości dla Toyoty. W około 5 minucie drugiej połowy udało się strzelić honorową bramkę, co wywołało euforię wśród ich graczy. Niestety, Team Spiryt nie zamierzał na tym poprzestać i dołożył jeszcze dwa trafienia, kończąc mecz wynikiem 1:11.Team Spiryt pokazał, że w tym sezonie będą groźnym przeciwnikiem dla każdego. Ich pewność siebie i skuteczność na boisku sprawiają, że mogą być jednym z faworytów do walki o najwyższe podium w 4. lidze. Toyota Łódź, mimo porażki, pokazała, że gra w piłkę to dla nich przede wszystkim pasja i radość. A przecież o to w sporcie chodzi, prawda?
Zespół Fireball Squad w spotkaniu z SAWO Gruz Arena podobnie jak w refrenie piosenki Pitbulla „Fireball” - przybyli, zobaczyli i pewnie zdobyli 3 pkt.
Pewne zwycięstwo debiutanta w rozgrywkach Łódzkiej Ligi Fanów 11:5 na doświadczonym, ale niestety dość osłabionym personalnie zespołem SAWO, może stawiać zespół Fireball Squad w kolejce do awansu. Pierwsza połowa bez historii kończy się prowadzeniem debiutantów 6:2. W drugiej połowie obraz gry nieco się wyrównał, a wspaniałymi interwencjami i rajdami na bramkę rywali popisywał się bramkarz SAWO Mateusz Adamczak. Z drugiej strony prym wiódł duet Łukasz Filipiak (4 bramki i asysta) oraz Salwador Szczepański (2 bramki i 2 asysty).
Drużyna Fireball Squad z całą pewnością będzie liczyła się w walce o jak najwyższe miejsce w ligowej tabeli, a zespół SAWO Gruz Areny swoją wolą walki i determinacją, również pokazał, że tanio skóry nie sprzeda.
Mecz Pełen Emocji: ST Drakkart vs Obwodnica Łódź – Nowe Twarze i Stare Zasady!
Obwodnica, znana z zeszłego sezonu, po raz kolejny udowodniła, że ich skład to nie tylko mężczyźni – w drużynie gra również jedna kobieta, która z powodzeniem potrafi zaskoczyć niejednego rywala. W tym meczu to właśnie ona mogła być powodem, dla którego niektórzy gracze Drakkart mieli na twarzy wyraz zdziwienia. Obwodnica rozpoczęła mecz z impetem, wychodząc na prowadzenie dwukrotnie. Patrząc na grę obu zespołów, można było się zastanawiać, czy to nie jest przypadkiem nowa strategia "zaskoczenia przeciwnika", bo ich akcje były naprawdę zaskakujące. Jednak Drakkart, nowa ekipa w lidze, pokazała, że mają potencjał na wysokie lokaty. Ich gra była jak świeży powiew wiatru – pełna energii i motywacji. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 4:2 dla Obwodnicy, co mogło sugerować, że wszystko idzie zgodnie z planem. Ale druga połowa? To był prawdziwy popis Drakkart! Zespół ten dodał do swojego dorobku jeszcze siedem bramek, podczas gdy Obwodnica zdołała znaleźć jeszcze pięć razy drogę do siatki, jednak to nie wystarczyło, by zatrzymać dobrze nastawionego do pierwszego meczu w sezonie przeciwnika. Ostateczny wynik to 9:7 dla Drakkart. Na szczególne uznanie zasługuje Bartosz Bargiel z drużyny ST Drakkart, który w tym meczu zdobył aż 7 bramek! Jego występ był tak imponujący, że zasłużył na miano "szóstki kolejki". Można powiedzieć, że był jak strzała w serce przeciwników – szybki i celny. Podsumowując, Obwodnica pokazała, że potrafi walczyć, ale Drakkart udowodnił, że są gotowi na wyzwania w tej lidze. Czas pokaże, jak potoczy się dalsza część sezonu!




)
)
)
)