reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
17:30

W ramach 8. kolejki 4. ligi Toyota Zduńska Wola zmierzyła się z FC Po Nalewce. Mecz zapowiadał się na wyrównane starcie, jednak FC Po Nalewce pokazało, że ich forma jest na wysokim poziomie. Mimo braku ich najskuteczniejszego zawodnika, Jakuba Zakościelnego, zdołali zwyciężyć to spotkanie.

Cały mecz przebiegał na korzyść FC Po Nalewce. Choć ekipa ze Zduńskiej Woli miała kilka groźnych akcji, obrona FC Po Nalewce była nie do przejścia i nie zamierzała oddać więcej niż czterech bramek.

Zespół Adama Kaźmierczaka może zawdzięczać swoje zwycięstwo Piotrowi Świtale, który dzięki swojej świetnej grze doprowadził drużynę do triumfu. Dzięki temu FC Po Nalewce znajduje się już na trzecim miejscu w ligowej tabeli. Ich forma znacznie się poprawiła i najprawdopodobniej ich świetna gra doprowadzi ich do strefy medalowej na koniec sezonu.

Spotkanie rozpoczęło się dynamicznie, a obie drużyny od pierwszych minut walczyły o dominację na boisku. Toyota Zduńska Wola starała się narzucić swoje tempo gry, jednak FC Po Nalewce szybko przejęło inicjatywę. Brak Jakuba Zakościelnego, który jest kluczowym zawodnikiem drużyny, nie wpłynął negatywnie na ich grę. Zawodnicy FC Po Nalewce pokazali, że potrafią radzić sobie w trudnych sytuacjach i zdominowali przeciwników.

W pierwszej połowie meczu FC Po Nalewce zdobyło kilka bramek, co pozwoliło im na komfortowe prowadzenie. Toyota Zduńska Wola próbowała odpowiedzieć, jednak ich ataki były skutecznie neutralizowane przez solidną obronę rywali. W drugiej połowie drużyna Adama Kaźmierczaka kontynuowała swoją dominację, nie pozwalając przeciwnikom na rozwinięcie skrzydeł.

Piotr Świtała, który wyróżnił się w tym meczu, był nie do zatrzymania. Jego precyzyjne podania i skuteczne strzały przyczyniły się do zdobycia przez FC Po Nalewce kolejnych bramek. Dzięki jego znakomitej grze drużyna mogła cieszyć się z pewnego zwycięstwa i awansu na trzecie miejsce w tabeli.

Forma FC Po Nalewce wyraźnie się poprawiła, co daje nadzieję na dalsze sukcesy w nadchodzących meczach. Jeśli utrzymają taki poziom gry, mają realne szanse na zakończenie sezonu w strefie medalowej.

 
2
18:30

Mecz pomiędzy drużynami Toyota Łódź a Team Spiryt, który zakończył się wygraną Team Spiryt 2-7, dostarczył kibicom wielu emocji i obfitował w piękne akcje oraz świetną grę indywidualną. Do przerwy wynik brzmiał 2-5, jednak w drugiej połowie Team Spiryt mimo ciągłych ataków nie mógł przełamać obrony Toyoty, zwłaszcza dzięki świetnym paradą Grzegorza Błocha.

Spotkanie rozpoczęło się od intensywnej gry obu drużyn. Toyota Łódź starała się utrzymać tempo narzucone przez rywali, jednak to Team Spiryt szybko zdominował boisko. W pierwszych minutach meczu Team Spiryt objął prowadzenie, wykorzystując błędy defensywy Toyota Łódź. Zespół Spiryt pokazał świetną organizację i szybkie tempo gry, co pozwoliło im zdobyć pięciu bramek z rzędu. Następnie Toyota odpowiedziała dwoma trafieniami, zmniejszając stratę do drużyny przeciwnej. Dzięki czemu pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2-5

Druga część meczu to była to sztorm Team spiryt na bramkę Toyoty, lecz Grzegorz jak dzielny latarnik na samotnej wyspie, utrzymywał swój zespół w grze. Mimo wielu ataków, wielu prób poddał się tylko dwa razy, przez co mecz zakończył się wynikiem 2-7

Team Spiryt okazał się zdecydowanym zwycięscą tego spotkania, a jego wygrana 7-2 nie podlegała dyskusji. Najlepszymi zawodnikami meczu byli Igor Wolankiewicz (3 bramki, 2 asysty) oraz Mikołaj Imbor (2 bramki, 3 asysty), którzy byli motorem napędowym swojej drużyny. Dzięki ich świetnej grze i wzorowej współpracy z kolegami z drużyny, Team Spiryt pewnie zainkasował trzy punkty. Toyota Łódź, mimo ambitnej postawy i dwóch zdobytych goli, nie zdołała nawiązać równorzędnej walki z rywalem i ostatecznie musiała pogodzić się z porażką, mimo wielkiego ducha Grzegorza Błocha

3
19:30

W minioną niedzielę spotkały się dwa zespoły z dołu tabeli 4 ligi, Fireball Squad oraz Sawo Gruz Arena. Biorąc pod uwagę poprzedni wynik pomiędzy tymi zespołami i obecną sytuacje w tabeli, Fireball Squad przystępował do spotkania jako faworyt.

W emocjonującym starciu pomiędzy Fireball Squad a Sawo Gruz Arena kibice mogli podziwiać dynamiczną i zaciętą rywalizację, w której nie brakowało zwrotów akcji. Spotkanie rozpoczęło się pod znakiem dominacji drużyny Fireball Squad, która od pierwszego gwizdka narzuciła wysokie tempo gry. Mimo licznych prób i wyraźnej przewagi, brakowało im skuteczności w ataku – piłka często trafiała w obramowanie bramki, budząc jęk zawodu wśród zawodników 
Sawo Gruz Arena nie zamierzało jednak oddać pola bez walki. Mimo ograniczonych okazji do strzałów, drużyna próbowała wyprowadzać groźne kontrataki, choć na początku meczu brakowało im precyzji. Przełamanie przyszło w drugiej części pierwszej połowy, gdy Fireball Squad w końcu znalazło drogę do siatki. Jednak ich radość nie trwała długo – chwilę później Sawo Gruz Arena odpowiedziało wyrównującym trafieniem, wykorzystując chwilową dekoncentrację obrony przeciwnika. Dzięki wizji gry Łukasza Filipiaka i skuteczności Marcina Pawlaka Fireball trafiło do bramki jeszcze 3 razy przed zakończeniem pierwszej połowy i drużyna prowadzona przez Filipa Bieńka schodziła na przerwe z wynikiem 4:1

Druga połowa przyniosła nam kolejne duże emocje. Fireball Squad nadal napierało, trafiając w słupki i poprzeczki, ale brak skuteczności wciąż dawał się we znaki. Na boisku nie brakowało ostrej gry, co zmusiło sędziego do częstego sięgania po gwizdek.  Liczne faule i starcia dodawały meczu napięcia, ale nie zmąciły ofensywnej gry obu drużyn. Sawo Gruz Arena skorzystało z błędów defensywnych rywala i zdołało pokonać bramkarza drużyny przeciwnej.
Motorem napędowym drużyny Sawo był Damian Jaroszek, który zdobył w tym spotkaniu 4 bramki. Wydawało się, że w drugiej połowie meczu Sawo ruszyło po punkty. Przez nieuwagę i niedokładność obrońców Fireball przeciwnicy zdołali trafić po raz trzeci w tym meczu. Był to moment w spotkaniu gdzie obie ekipy grały na tyle ofensywnie, że widzieliśmy serię bramek, z jednej i drugiej strony. Jednak determinacja Fireball Squad przyniosła efekt – w końcówce spotkania zespół zdołał dołożyć dwie bramki, zapewniając sobie zwycięstwo. Warto podkreślić tutaj wkład w wynik Łukasza Filipiaka, który swoją walką do końca i strzałami z "niczego" zanotował 3 trafienia.

Mecz dostarczył kibicom wielu emocji, a Fireball Squad, mimo trudnego początku i błędów w defensywie, potwierdziło swoją dominację, zasłużenie wygrywając to spotkanie.

Po 8 kolejce 4 ligi Fireball Squad umacnia swoją pozycje i wskakuje na 4 lokatę.

4
21:00
( 6 : 3 )
16 : 6
Raport

W tym starciu Dawida z Goliatem to Goliat, czyli drużyna Obwodnicy, jako pierwsza wyszła na prowadzenie, zaskakując wszystkich strzałem z rzutu wolnego. Nikt nie spodziewał się, że to właśnie oni otworzą wynik spotkania, a jednak. Sytuacja zmieniała się jednak błyskawicznie, bo Drakkart, jak na prawdziwego faworyta przystało, szybko przejął kontrolę nad meczem. Bartosz Bargiel, który już przed tym spotkaniem był liderem klasyfikacji strzelców, jeszcze bardziej umocnił swoją pozycję, zdobywając osiem bramek w całym meczu. Jego skuteczność i zimna krew na boisku sprawiły, że rywale mieli problem, by utrzymać się w grze.

 

Do przerwy wynik 6:3 dał jeszcze nadzieję drużynie Obwodnicy. Choć Drakkart kontrolował przebieg wydarzeń, Obwodnica nie dawała za wygraną i wciąż miała szansę na odwrócenie losów meczu. Jednak po wznowieniu gry, Drakkart nie zostawił już złudzeń. Zorganizowana i szybka gra, a także kolejne precyzyjne akcje, pozwoliły na rozstrzygnięcie spotkania na ich korzyść. Mimo prób Obwodnicy, wynik w drugiej połowie był już tylko formalnością. Drakkart pewnie i efektownie domknął spotkanie, zapewniając sobie zasłużone zwycięstwo.

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy