Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 3 LIGA
Niechciani F.C. vs Flex Team Łódź – czyli jak z piekła do nieba i jeszcze dalej
To było spotkanie, które z pewnością zapadnie w pamięć zarówno kibicom, jak i zawodnikom. Choć pierwsza połowa zapowiadała zupełnie inny scenariusz, druga część meczu przyniosła prawdziwy piłkarski rollercoaster. Ostatecznie to gospodarze, drużyna Niechciani, dokonali imponującego comebacku i pokonali Flex Team Łódź 5:4.
Po przerwie na boisko wyszła zupełnie inna drużyna Niechcianych. Zmobilizowani i głodni gry, zaczęli konsekwentnie odrabiać straty. Motorem napędowym był Maciej Herczyński, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców i był jednym z głównych architektów odrodzenia gospodarzy.
Choć Flex Team odpowiedział kolejnymi dwoma bramkami Kopali (łącznie 4 trafienia – absolutna maszyna), to Niechciani się nie zatrzymywali. Zespół wykazał się ogromną determinacją, świetną grą zespołową i dojrzałością w kluczowych momentach. Kolejne gole wpadły w szybkim tempie, a końcówka meczu to była już pełna dominacja gospodarzy.
Gdy sędzia zakończył mecz, tablica wyników pokazywała 5:4 dla Niechcianych – rezultat, którego nikt nie spodziewał się po pierwszych 25 minutach spotkania. To był pokaz charakteru, walki do końca i prawdziwej drużynowej siły.
Ale to było widowisko! Kobra pokazała, że ma w sobie prawdziwego jadowitego ducha i ograła SilverSaints II Cochise Burger wynikiem 8:4. Już do przerwy było wiadomo, że będzie się działo – 4:2 dla Kobry, a potem tylko dołożyli kolejne bramki i nie dali rywalom złapać oddechu.
MVP meczu? Bez dwóch zdań – Volodimer Kotsiubiak. Chłop robił różnicę – asysty, bramki, ciągły gaz. Wszędzie go było pełno.
Jeśli chodzi o SuperStarów, to z Kobry błyszczał Vitalii Ivakhnenko – pewność siebie, technika, czysta radość z gry. A po drugiej stronie barykady – Mikołaj Raźny, który próbował ciągnąć swoją drużynę, jak tylko mógł. Walczył do końca, ale Kobra była dziś po prostu za mocna.
Harut i spółka kontra Flowstar ?.
Mecz pięknych bramek i indywidualnych, efektywnych rajdów.
Od początku spotkania obie ekipy kąsiły się nawzajem celnymi strzałami, niektóre z nich znalazły drogę do siatki.
Pierwsza połowa to pokaz umiejętności Haruta Petrosyan'a, który był nie do zatrzymania i regularnie sprawdzał czujność Mateusza Kowalczyka - bramkarza ekipy FlowStar, który tego dnia był w świetnej dyspozycji.
Harut wraz z Olwierem Maruszewskim tworzyli ofensywny duet, który jednak w pierwszej połowie był słabszy niż kolektyw przeciwników. Ziąbka, Śmitkiewicz czy Kuklis. To dzięki ich skuteczności FlowStar schodziło na przerwę z wynikiem 6:5.
2 połowa to techniczny popis zawodników z pola i prezentacja bramkarskiego kunsztu.
Ekipa Patryka Żórawskiego świadoma dobrej dyspozycji przeciwników musiała zrobić wszystko, żeby zrobić przewagę a później ją utrzymać. Oliwier Matuszewski trzema asystami pomógł drużynie osiągnąć dobry wynik. Harut Petrosyan czy Mariusz Choroszyński raz po raz prezentowali swoje możliwości ofensywne, które kończyły się bramkami. Ten pierwszy strzelił 50% wszystkich goli TurboKozaków.Finalnie to oni wracają z tarczą.
Warto wyróżnić Zbyszka Kuklisa, który robił co mógł, żeby to ekipa FlowStar była górą. 4 krotnie wpisał się na listę strzelców.
Świetne widowisko ?
FC Shtorm przeszło przez Rainbow jak burza – 12:6 po ofensywnym szaleństwie
Jeśli ktoś przyszedł na ten mecz szukając defensywy – to się grubo pomylił. Rainbow i FC Shtorm urządziły sobie prawdziwy festiwal bramek, który bardziej przypominał hokej niż piłkę nożną. Do przerwy już było 4:7, a końcowy wynik 6:12 tylko potwierdził, że w tym meczu atak był najlepszą obroną… z naciskiem na "atak".
Dla gospodarzy najjaśniejszym punktem był bez dwóch zdań Maciek Danecki, autor czterech goli. Robił, co mógł, ciągnął ofensywę niemal w pojedynkę, ale jego wysiłki przypominały próbę przepchania TIR-a pod górkę – bez wsparcia, bez szans.
W bramce Adrian Cieślak również harował jak wół – rzucał się, bronił, krzyczał na obronę. Zrobił wszystko, co było w jego mocy, ale FC Shtorm miało zbyt wiele argumentów.
Goście zagrali zespołowo, mądrze i przede wszystkim – skutecznie. Każdy dołożył coś od siebie, co najlepiej pokazuje siłę tej ekipy. Datsiuk i Yeromenko wpisali się na listę strzelców po dwa razy każdy, a kluczem do ich skuteczności była kapitalna dyspozycja Bohdana Smoliara, który zaliczył trzy asysty i rządził środkiem pola.
To nie był perfekcyjny mecz – ale był pełen emocji, tempa i bramek. Dla Shtormu to kolejna wygrana potwierdzająca ich formę i ofensywną głębię.




Warszawa
Łódź



)
)
)