W ramach 11. kolejki IV ligi doszło do spotkania, które Piłkarze Toyoty Łódź będą chcieli jak najszybciej wymazać z pamięci. Zostali bowiem wręcz zmiażdżeni przez rozpędzony Fireball Squad, który pokazał pełnię swojego ofensywnego potencjału. Wynik 16:6 mówi sam za siebie – w tym starciu dominacja była jednostronna, a Toyota wyglądała tak, jakby… po prostu nie dojechała na mecz.
Już od pierwszych minut było jasne, że to nie będzie łatwy wieczór dla Ekipy Macieja Lindnera. Defensywa Toyoty sypała się jak domek z kart, a każdy kolejny atak Fireball Squad był niczym chirurgicznie precyzyjne uderzenie, na które nie było odpowiedzi. Obrońcy Toyoty nie byli w stanie zatrzymać napędzonych rywali, którzy grali z pasją, precyzją i nieustępliwością.
Na szczególne wyróżnienie zasłużył Marcin Pawlak, który tego dnia zagrał świetne spotkanie. Jego występ można określić tylko jednym słowem: fenomenalny. Aż osiem bramek i cztery asysty to statystyki, które same w sobie robią ogromne wrażenie, ale jeszcze większe wrażenie robił sposób, w jaki Pawlak dyrygował grą ofensywną swojej drużyny. Z zimną krwią wykorzystywał każdy błąd przeciwnika, a jego decyzje podejmowane były z chirurgiczną dokładnością. Nic dziwnego, że znalazł się w najlepszej szóstce kolejki – jego forma w dużej mierze przyczyniła się do zwycięstwa swojej drużyny.
Jednak Pawlak nie był jedyną gwiazdą tego widowiska. Kapitalny mecz rozegrał również Marcin Błaszczyk, który z powodzeniem mógłby tego dnia przyjąć pseudonim "Polski Sergio Ramos". Trzy bramki, jedna asysta i – co równie istotne – znakomita postawa w destrukcji. Jego gra w defensywie była niczym tarcza, na której rozbijały się nieliczne próby ofensywne Toyoty. W kluczowych momentach podejmował decyzje z zimną głową, a jego czytanie gry przypominało najlepsze występy legendarnych środkowych obrońców.
Mimo fatalnego wyniku warto wspomnieć, że Toyota Łódź nie zrezygnowała z walki i próbowała odrabiać straty, ale brak organizacji w defensywie oraz liczne błędy indywidualne przekreśliły ich szanse na korzystny wynik. Tego dnia to Fireball Squad rozdawał karty, pokazując, że jeśli tylko złapią odpowiedni rytm, są w stanie zdemolować każdego rywala w lidze.
Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 16:6 dla gości, co pokazuje dominacje Fireballu nad rywalem. Fireball Squad zagrał koncertowo, a liderzy zespołu – Pawlak i Błaszczyk – potwierdzili, że są graczami, którzy potrafią robić różnicę. Toyota natomiast musi jak najszybciej wyciągnąć wnioski i wrócić na właściwe tory, jeśli nie chce zsunąć się w tabeli jeszcze niżej.