ZIMA 2026
Relacje meczowe: 3 LIGA
Turbokozaki vs Silversaints II – dominacja od pierwszego gwizdka ⚽?
Pierwsza połowa? 1:7. Tak, to nie literówka – Silversaints II wbili siedem goli zanim Turbokozaki zdążyły się dobrze rozgrzać. To był bardziej nalot niż mecz, a obrona gospodarzy wyglądała, jakby grała na autopilocie z rozładowanym akumulatorem.
W drugiej połowie Turbokozaki próbowały się podnieść z kolan. Duet Jakub Zynger – Tomasz Gutowski robił, co mógł: rajdy, strzały, próby przebudzenia drużyny... walczyli do końca, jakby od tego zależało ich miejsce na wakacje. I trochę się to opłaciło, bo strzelili kilka goli, ale różnica była już nie do przeskoczenia.
Bo po drugiej stronie był duet Adam Dwojak i Kamil Bogiel – czyli ofensywny dream team. Siedem bramek we dwóch – chłopaki robili z obroną gospodarzy co chcieli. Raz Dwojak, raz Bogiel, czasem obaj naraz – totalna demolka.
Wynik końcowy: 6:12.
Turbokozaki mogą być dumne z walki w drugiej połowie, ale pierwsza część to był totalny sabotaż. goście pokazali, że jak już wjadą na pełnej, to zostaje po nich tylko kurz i siatka w bramce do wymiany.
Bohdan Smoliar, Mykola Yeromenko vs FlowStar.
Totalna dominacja drużyny FC Shtorm, dominacja ich liderów, wyżej wspomniany Bohdan i Mykola czy Petro urządzili sobie trening strzelecki, pech chciał że FlowStar zostało ofiarą tego treningu. Od początku spotkania Shtorm nie pozwoliło na dużo przeciwnikom, atakowali zdecydowanie i skutecznie. Pomimo ogromnych chęci i starań FlowStar nie mogło sobie poradzić tracąc tym samym 9 bramek w pierwszej połowie. 9:2 i gwizdek do szatni.
Druga połowa to odbicie lustrzaneydarzeń z pierwszej części meczu.
Zbyszek Kuklis, Gabriel Lewicki, robili co mogli by utrzymać tonący statek na wierzchu jednak zdało się to na nic.
Sthorm tego wieczoru był za mocny, Bohdan Smoliar i Yeromenko strzelili łącznie 8 bramek, byli nie do zatrzymania. A FlowStar? Pokazali kawał serducha, pojedyńcze przebłyski i kilka składanych akcji dają nadzieję, że w końcu ta maszyna ruszy. Ja wierzę ❤️
Dominacja od pierwszej połowy! Rainbow rozgromiło Niechcianych F.C. 16:6!
Od pierwszego gwizdka Rainbow narzucili swoje tempo i już do przerwy prowadzili aż 9:3, wyraźnie sygnalizując, kto rozdaje karty w tym spotkaniu. To spotkanie miało wszystko – emocje, grad bramek i popis indywidualnych umiejętności. Najjaśniejszą gwiazdą tego widowiska był Maciek Danecki, który zagrał kapitalny mecz był istnym motorem napędowym drużyny Rainbow warto również pochwalić Igora Krzyżanka i Oskara Stachurskiego, którzy zdobyli po 3 gole, a Stachurski dorzucił również 3 asysty. Na listę strzelców wpisał się również Goalkeeper drużuny Rainbow Adrian Cieślak, który nie tylko świetnie bronił w tym meczu ale i zdobył bramkę.
Niechciani F.C., mimo ambitnej walki, nie byli w stanie przeciwstawić się rozpędzonemu przeciwnikowi. Niechciani F.C. notują czwartą porażkę z rzędu. Zespół wciąż szuka formy i przełamania, ale tym razem znów musiał uznać wyższość rywala. Niechciani będą musieli szybko wyciągnąć wnioski, jeśli chcą powalczyć w kolejnych meczach o lepszy wynik.
Flex Łódź Team? Nie, to była futbolowa wersja „Szybkich i Wściekłych”!
Kobra prowadziła 3:1 do przerwy, wszyscy myśleli, że mecz w kieszeni, można już pisać gratulacje. Ale wtedy… na murawę wszedł z drużyny FLEX odpalili PIOTR KOPALA i powiedział: „Trzymajcie mi izotonik, pokażę wam comeback sezonu!”.
Dwie bramki, asysta i jazda bez trzymanki. Obok niego — niczym Robin przy Batmanie — Dominik Bartosiak, który z uśmiechem zdobywa hat-tricka i jeszcze dorzuca asystę, bo czemu nie?
Flex nie tylko odrobił straty. Oni dosłownie rozpędzili się jak lawina i przetoczyli się po obronie Kobry, kończąc mecz wynikiem 6:4, mimo że po pierwszej połowie byli pod ścianą.
Kobra? Walczyła dzielnie ale w drugiej połowie stracili koncentracje. Landar strzelał, Sirenko i Heisa też dorzucili swoje, ale to był dzień Flexa - Dzień, w którym piłka po prostu ich słuchała.
I nie, to nie był mecz.
To była piłkarska zemsta w drugiej połowie. Flex Łódź Team – chapeau bas!




)
)
)