Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 1 LIGA
Początek meczu i każdy przecierał oczy ze zdumienia, widząc, w jakiej formie jest drużyna Kopaczy. Trzecia minuta, a już trzy bramki na koncie Wojciecha Kucharskiego – drużyna Kamila Sosnowskiego w ekstazie! Co prawda Jokerzy zdołali strzelić jedną bramkę przed przerwą, ale ich sytuacja wyglądała raczej... mało żartobliwie.
Po przerwie scenariusz się powtórzył – dwie szybkie bramki dla Kopaczy, którzy w tamtej chwili prowadzili już czterema golami. Wydawało się, że to już koniec, ale każdy, kto zna Jokerów, wie, że ci grają do końca i mają w składzie nieustępliwego Jakuba Horoszkiewicza. Walczyli ambitnie, a do walki z pewnością przyczyniła się żółta kartka dla Krystiana Ćwika z Kopaczy.
I tak, na minuty przed końcem, wynik brzmiał 5-5 – powrót jak z filmu! Ale ostatnie słowo należało do Kopaczy, którzy strzelili decydującą bramkę, wychodząc zwycięsko z tego emocjonującego starcia.
W meczu 3. kolejki 1. ligi doszło do ciekawego starcia, w którym KS Czarni podejmowali Keeze Aleksandrów. Od samego początku ekipa Marcina Błaszczyka narzuciła swój styl gry, jednak Keeza Aleksandrów nie pozostawała dłużna. Po pierwszej połowie obie drużyny schodziły z boiska przy wyniku 6-3 na korzyść KS Czarnych.
Po przerwie KS Czarni otworzyli worek z bramkami, co pozwoliło im wyjść na wysoką przewagę. Mimo że drużyna Kacpra Gałęckiego starała się dogonić wynik, szczelna obrona KS Czarnych pozwoliła im stracić tylko kilka bramek. Wynik ten jest wielką zasługą fenomenalnego ataku, który tworzą Kacper Stańczyk oraz Maciej Danecki. Obaj zawodnicy zdobyli wszystkie bramki dla KS Czarnych oraz zanotowali łącznie trzy asysty. Jest to imponujący wynik, biorąc pod uwagę, że taką przewagę wypracowało dwóch zawodników.
Świetny mecz rozegrał również zawodnik Keezy Aleksandrów Dominik Witkowski, zdobywając 3 bramki pokazując wolę walki i determinacji, jednak to nie wystarczyło, by zwyciężyć. I ostatecznie to KS Czarni triumfują i dopisują trzy punkty do ligowej tabeli.
Kto nie oglądał tego spotkania na żywo może jedynie pluć sobie w brodę. Akcja w nim była wartka jak w „Szklanej pułapce”. Zwroty akcji, zmiany wyników, piękne bramki. No ale do rzeczy. Mecz rozpoczął się spokojnie, obie drużyny jakby lekko się badały. Nie trwało to jednak długo i pierwszy cios wyprowadzili gracze Świętych. Szybko jednak na to trafienie odpowiedzieli goście. Kolejna akcja znów przyniosła prowadzenie gospodarzom, jednak 2 szybkie akcje Promo i na przerwę schodzimy z wynikiem 2-3. Prawdziwa gra rozpoczęła się po krótkiej przerwie. Do ataku jak już się do tego przyzwyczailiśmy pociągnął swój zespół Adam Dwojak. W pewnym momencie mieliśmy już nawet 7-5 dla gospodarzy. Co się wydarzyło dalej mogą wiedzieć tylko najwięksi myśliciele. Czy Święci już mając z tyłu głowy że została końcówka spotkania poszli „… balować w niebie…”, czy to ekipa ET Promo wrzuciła 3 poziom sayian i zniszczyła obronę Saintsów. Ostatnie minuty zdecydowanie należały do gości, a Oskar Pióro swoimi strzałami z dystansu nękał bramkarza Świętych z których kilka wpadło do siatki. Z wyniku 7-5 mecz zakończył się 7-9 i dzięki temu ET Promo przeskakuje w tabeli swoich przeciwników i plasuje się na 3 miejscu.
Przed meczem spodziewaliśmy się wyrównanego starcia, ale niestety, to zdecydowanie nie był dzień ekipy Fortuny. Bardzo szybko na boisku zaczęła dominować drużyna Mateusza Spychalskiego, która bez większego wysiłku schodziła na przerwę z pięciobramkową przewagą.
Po przerwie drużyna Tomka Włoskowicza wzięła się w garść, strzelając dwie szybkie bramki, co dawało nadzieję na powrót. Wydawało się, że może jeszcze coś ugrają... ale cóż, na ich nieszczęście, ekipa Dzbanów była tego dnia w wyśmienitej formie. A szczególnie Daniel Waszczyk, który wręcz eksplodował na boisku, zdobywając aż 8 bramek!
Ostatecznie Dzbany pewnie wygrywają 14-6, zostawiając Fortunę z myślą, że tym razem koło się dla nich nie obróciło.




)
)
)
)
)
)
)
)