Turniej DHL
Relacje meczowe: 3 LIGA
Szóste i pierwsze miejsce w tabeli po 11 spotkaniach. Totalny hegemon 3 ligi Kobra (10 Z – 1 P) przyjechało na spotkanie ze Shtormem, który gra w kratkę (3Z-3R-5P). Faworyt spotkania oczywisty.
Pierwszy gwizdek sędziego, piękny gol Ivakhenko, kilka minut później kolejna piłka ląduje w bramce Shtormu i jesteśmy świadkami tego czego każdy oczekiwał, ustawienia sobie meczu przez Kobrę i dalszego kontrolowania go. Jednak inny plan na to spotkanie mieli gospodarze, bo po tym zimnym prysznicu w pierwszych minutach spotkania to oni zaczęli strzelać jak natchnieni. Widać było klasę gości jednak na bramce Shtormu stał Nazarii Datsiuk, który w tym meczu zaczarował prostokąt stojący za nim. Słupki, poprzeczki i świetne parady. Do przerwy 5-2.
W drugiej części spotkania gra nie uległa zmianie, Kobra atakowała, a Shtorm strzelał bramki. Za to właśnie kochamy piłke nożną. Na ławce gości można było zauważyć złość i frustracje że piłka nie chce wpaść. Napędzało to ich przeciwników do strzelania kolejnych goli. Mecz zakończył się niespodzianką i wynikiem 13-3.
Na obiektach, gdzie piłka lata szybciej niż plotki w małym miasteczku, zmierzyły się rezerwy SilverSAINTS z Flowstar. To był mecz, który miał więcej zwrotów akcji niż telenowela i humoru jak w komedii z flipperami!
Od pierwszego gwizdka faworyci z SilverSAINTS weszli w to spotkanie jak wujek na parkiet po dwóch kieliszkach – z przytupem! Dwa szybkie ciosy i bum, 2-0. Wydawało się, że Flowstar zaraz będzie szukać białej flagi. Ale nic z tego! Flowstar, z miksem weteranów i młodych gniewnych, zaczął grać jak natchniony. Do przerwy, ku zdumieniu wszystkich, to oni prowadzili 3-2, jakby ktoś podmienił im buty na rakiety!
Po przerwie Flowstar włączył tryb „buldożer”. W pewnym momencie wygrywali już pięcioma bramkami, a SilverSAINTS wyglądali, jakby próbowali złapać wiatr w żagle podczas sztormu. Adam Dwojak i Kamil Zduniak z „Świętych” walczyli jak lwy, próbując zatrzymać rywali, ale to było jak próba powstrzymania lawiny łopatą. Na czele Flowstar szalał Gabriel Lewicki, który grał, jakby miał w kieszeni cheat code na nieomylność – fenomenalne zawody, gość był wszędzie!
Pod koniec SilverSAINTS rzucili się do odrabiania strat, jak studenci do nauki dzień przed egzaminem. Zbliżyli się, ale ostatecznie Flowstar wygrał różnicą dwóch bramek. To był mecz, w którym „Święci” polegli, mimo że Dwojak i Zduniak dawali z siebie wszystko. Ale co zrobić, kiedy Paweł Lewicki i jego ekipa Flowstar postanowili urządzić na boisku imprezę, na którą SilverSAINTS zapomnieli przynieść tort? ? Brawo Flowstar, a SilverSAINTS – głowa do góry, następnym razem będzie wasz dzień!
Zespoły których na łódzkiej scenie socca przedstawiać nie trzeba. Choć Turbokozaki przez swoje ogromne problemy personalne byli skazywani na porażkę z wyjadaczami z Niechcianych to końcowy wynik, mówi co innego. Przed spotkaniem Patryk Żórawski miał nosa i trafił w przysłowiową 10 z transferem do swojej drużyny. Harot Petrosyan wszedł z drzwiami strzelając 7 bramek i dwukrotnie asystując, przez co bez żadnych wątpliwości został okrzyknięty zawodnikiem spotkania.
Do przerwy wynik 1-3 i dosyć spokojna gra z obu stron, więc nikt nie spodziewał się takiego strzelania w drugiej części spotkania. A na pewno nie był przygotowany na to Tomasz Kunc który musiał wyciągnąć piłkę z siatki aż 8 razy. Nie można odmówić mu także chęci bo kilka razy uratował swój zespół od straty goli, niestety dla niego większość bramek padła bo akcji "2 na 1". Choć Niechciani nie pozostali bierni swoim przeciwnikom to niestety dla nich po ostatnim gwizdku sędziego na tablicy wyników widniało 6-11.
Rainbow prowadziło, ale Flex Łodź Team odwróciło losy meczu i wygrało 12:8!
Mecz pomiędzy Rainbow a Flex Łodź Team był pełen emocji i obfitował w liczne zwroty akcji. Początek spotkania należał do Rainbow, które po wyrównanej pierwszej połowie prowadziło 6:4. Dobrze zorganizowana ofensywa oraz skuteczne interwencje bramkarza pozwalały drużynie Rainbow utrzymywać minimalne prowadzenie.
Jednak po przerwie to Flex Łodź Team przejął inicjatywę. Dzięki szybkim kontratakom i lepszej organizacji gry, goście szybko wyrównali wynik, a następnie zaczęli zdobywać kolejne bramki. Największą siłą Flex Łodź Team była ich ofensywa, w której wyróżniał się Piotr Kopala, autor 4 bramek i 3 asyst. Z kolei Dominik Bartosiak, który zdobył 2 bramki, został wybrany SuperStarem meczu za swoje świetne występy.
Rainbow, mimo dobrego początku, nie zdołało utrzymać prowadzenia i w drugiej połowie zaczęło tracić rytm. Igor Krzyżanek, który zdobył 1 bramkę i otrzymał tytuł SuperStara drużyny, oraz Oskar Stachurski i Bartosz Rogalski, którzy strzelili po 3 bramki, walczyli do końca, jednak nie wystarczyło to, by zatrzymać rozpędzonych rywali.
Ostateczny wynik 12:8 dla Flex Łodź Team to efekt solidnej gry w drugiej połowie i umiejętności wykorzystania błędów rywali. Rainbow prowadziło po pierwszej połowie ale nie potrafiło utrzymać przewagi, dzięki temu zwycięstwu, Flex Łodź Team wskoczył na 3. miejsce w tabeli 3. ligi.




)
)
)