ZIMA 2026
Relacje meczowe: 2 LIGA
Mecz? Totalna strzelanina! Wynik końcowy 12:10 mówi wszystko – defensywa została chyba na urlopie, a obie drużyny grały w trybie „atak i jeszcze raz atak”.
Jarosław Felczak z Anty Futbol zagrał jak z innej planety – 8 bramek i 1 asysta. Miał dzień, w którym wszystko mu wychodziło, a bramkarze Calcio będą mieli jego twarz w koszmarach.
Do przerwy było już 8:6 dla Anty Futbol, a po zmianie stron tempo ani na chwilę nie zwolniło. Calcio próbowało gonić, ale Felczak był nie do zatrzymania.
Podsumowując: 22 gole, zero kalkulacji i mnóstwo emocji. Piłka nożna w wersji „niech się dzieje!”
Leser Siti vs Nolongpass – Druga połowa? Totalna dominacja
Do przerwy było jeszcze na styku – 4:3 dla Leser Siti. Można było mieć złudzenia, że to oni dowiozą zwycięstwo. Ale potem… przyszła druga połowa i Nolongpass wrzuciło szósty bieg.
Leser Siti walczyło jak lwy. Adrian Gradek w bramce odwalał cuda – bronił jakby miał ręce z magnesem, rzucał się, krzyczał, latał.
I tu wchodzą oni: Simo Naba i Krzysiek Kowalczyk – duet, który miał chyba kod do defensywy przeciwnika. Simo grał jakby miał joysticka w nogach, bawił się piłką jak Ronaldinho z najlepszych lat, a Kowalczyk – kliniczny jak chirurg. Asysty, gole, czyste złoto.
Druga połowa? 1:5 dla Nolongpass. Końcówka meczu to już był pokaz siły, a Leser Siti mogło tylko patrzeć, jak mecz im ucieka.
Końcowy wynik: 5:8.
Leserzy padli z honorem, Nolongpass odleciał jak rakieta SpaceX. Mecz pełen emocji, zwrotów akcji i potężnego lania w drugiej połowie. A Simo i Krzysiek? No, panowie – czapki z głów.
Mecz w którym za sprawą ostatnich 2 zwycięstw faworytem był zespół Namaszczonych. A jednak nie wszystko poszło po ich myśli.
Mecz pełen emocji, dużo nerwów, każdy chciał wygrać. Intensywne tempo od pierwszego gwizdka. Strzał za strzałem, bramka za bramką. Pogoda nie rozpieszczała ale nikomu to nie przeszkadzało bo Ci co oglądali to spotkanie byli rozgrzani na maksa ?.
Namaszczeni napędzani przez Roberta Barana czy Jakuba Zyngera, mimo że przebili się kilka razy przez szczelną obronę drużyny Orion United nie potrafili stworzyć sobie przewagi bramkowej i na, przerwę schodzili z wynikiem 3:3.
Druga połowa to powtórka z pierwszej - szybkie podania i szybkie strzały. Główna rakieta Namaszczonych, popularny Tyson robił co w jego mocy, trafił 3 razy dorzucając do tego asystę.
Orion United jednak miało inny plan na ten mecz, mianowicie chcieli strzelić więcej i wygrać. Jeremy Soares i spółka pokazała więcej indywidualnie i jako kolektyw co pozwoliło im strzelić kilka bramek po indywidualnych akcjach i stworzyć 3 bramkową przewagę na koniec meczu. Namaszczeni pokonani, Orion uradowany. Wygrywają 10:7. Świetny to był mecz, nie zapomnę go długo.
KSF Franczesko vs Fortuna Łódź II – 18 bramek, zero nudy, emocje do odcięcia prądu
Jak ktoś przyszedł na spokojny meczyk, żeby popatrzeć jak piłka turla się po boisku – to wyszedł z traumą i zawrotami głowy. Do przerwy 5:6, na koniec 8:10 dla Fortuny Łódź II.
Fortuna miała swój złoty duet: Tomasz Włoskowicz plus Błażej Kubuszkajtys = totalne zniszczenie. Tomasz rozdawał asysty jak ulotki na Piotrkowskiej – trzy idealne podania i jeszcze sam trafił do siatki. A Błażej? Hat trick, do tego asysta.
KSF Franczesko nie wymiękło. Dawid Przybysz zapierniczał po skrzydle jakby gonił ostatni autobus, a Marcin Kamiński trzymał środek pola w ryzach i co chwila rozrzucał piłki jak szef.
Tempo? Dzikość w czystej postaci. Bramka za bramką, akcje jak z highlightów Premier League, kibice na zmianę w ekstazie i panice.
Podsumowując: mecz-wariat, 18 goli i historia, o której będzie się mówić na każdej łódzkiej ławce. Fortuna bierze wygraną, ale brawa należą się obu ekipom – za show, za emocje i za to, że nikt nie zasnął nawet przez sekundę.




)
)
)
)
)
)