Sezon 2024/2025
Relacje meczowe: 6 LIGA
FC Lewy w ofensywnym szale! 19:2 w starciu z Szybkimi i Zgrzanymi
Choć wielu spodziewało się jednostronnego meczu, skala przewagi FC Lewy zaskoczyła wszystkich. Drużyna ta pokazała prawdziwy futbolowy spektakl, gromiąc Szybkich i Zgrzanych aż 19:2! To było widowisko pełne tempa, bramek i indywidualnych popisów.
Prawdziwym liderem na boisku był Roman Halimurka, który kompletnie zdeklasował rywali – 6 bramek i 6 asyst mówią same za siebie! Bez wątpienia zasłużył na miano MVP spotkania. Obok niego błyszczał Vasylij Awdiejenko – zdobywca 4 goli i jeden z najpewniejszych punktów zespołu. Swój świetny dzień mieli też Volodymyr Marshalok (2 gole, 3 asysty) i Viktor Fitio (2 gole, 2 asysty), którzy nie tylko kończyli akcje, ale też kreowali sytuacje kolegom. Cała drużyna funkcjonowała jak jeden organizm, czego efektem było aż 19 zdobytych goli.
Po stronie Szybkich i Zgrzanych dwie honorowe bramki nie były w stanie zatrzymać rozpędzonych rywali. Choć włożyli sporo serca w grę, tym razem różnica klas była zbyt wyraźna. Szybcy i Zgrzani w kolejnych meczach będą musieli przeanalizować to spotkanie i wrócić silniejsi. Takich meczów się nie zapomina!
To był mecz, który z pewnością długo zostanie w pamięci zawodników. FC Lewy potwierdza swoje mistrzowskie aspiracje i pokazuje, że w tej lidze są jedną z ekip do pokonania. Jeśli utrzymają tę formę – reszta ligi może mieć poważny problem
Wsioki z Łodzi dominują! Billy Boys pokonani 14:7!
Wielkie emocje towarzyszyły nam podczas starcia Billy Boys z Wsiokami z Łodzi!
Spotkanie obfitowało w ofensywną grę i grad bramek – padły aż 21 gole! Ostatecznie to Wsioki z Łodzi odniosły pewne zwycięstwo 14:7.
Pierwsze skrzypce w drużynie zwycięzców grał Jan Głąb, który aż sześciokrotnie trafił do siatki i dołożył do tego asystę, co dało mu miejsce w "szóstce kolejki". Fenomenalny mecz rozegrał również Fabian Kędzierski – zdobył 2 bramki, zaliczył aż 5 asyst i został trzykrotnie już do tej pory wybrany w Lidze fanów 6 Ligi SuperStarem meczu.
Po stronie Billy Boys najskuteczniejszy okazał się Dawid Sławiński, który trzykrotnie pokonał bramkarza rywali i zasłużenie zdobył tytuł SuperStara w swojej drużynie. Choć Billy Boys dzielnie walczyli, musieli uznać wyższość znakomicie dysponowanych Wsioków. Spotkanie z pewnością można zaliczyć do jednych z najbardziej efektownych w tej kolejce!
Na boisku, gdzie punkty były cenniejsze niż złoto, Cedepe Klatu polowało na drugą wygraną z rzędu, a Zibi Team desperacko szukało pierwszych oczek w sezonie, jak skarbu na promocji w markecie. Ten mecz to była karuzela emocji z nutką komedii!
Zibi Team ruszyło jak rakieta, strzelając dwa gole i prowadząc 2:0. Wyglądali, jakby chcieli zmieść rywali jak kurz z parapetu! Ale Cedepe Klatu tylko ziewnęło, po czym włączyło tryb „maszyna do goli”. Sześć bramek z rzędu – to był pokaz, po którym Zibi Team mogło tylko zbierać szczęki z murawy. Do przerwy 6:2, a w szatni Zibi pewnie googlowało, jak zatrzymać tornado.
Po przerwie Zibi Team walczyło z zapałem godnym uczestnika reality show, który chce zostać w grze. Bartłomiej Nowak był ich asem, strzelając cztery gole – gość biegał, jakby miał w butach silnik od skutera! Ale Cedepe Klatu grało jak orkiestra, w której każdy zawodnik był wirtuozem. Nie sposób wyróżnić jednego, bo wszyscy dawali koncert, jakby szykowali się na mundial. Powiększali przewagę z gracją, a Zibi mogło tylko patrzeć, jak ich szanse topnieją szybciej niż lody w mikrofali.
Ostatecznie Cedepe Klatu zgarnęło pewną wygraną, a Zibi Team zostało z pustym bakiem i głowami pełnymi „co poszło nie tak?”. Nowak zasługuje na oklaski za swoje cztery trafienia, ale Cedepe było jak rozpędzony walec – nie do powstrzymania.
Na obiektach Sawo Gruz Arena o 22:00 w szranki stanęły ekipy Tigers i Knurinhos. Mecz? Jak pojedynek dwóch głodnych kebabów o ostatnią porcję sosu czosnkowego – walka na każdym centymetrze boiska, bramka za bramkę, a emocje gęstsze niż mgła nad stadionem!
Od pierwszego gwizdka obie drużyny poszły na całość. Tigers, z Igorem Podolskim w roli terminatora, siekli akcjami jak drwale w lesie. Igor? Trzy gole i asysta – gość grał, jakby miał w butach rakiety! Z kolei Knurinhos mieli swojego maestra, Aleksandra Jończyka, który kręcił grą jak DJ na weselu – 3 bramki, 3 asysty, brakowało tylko, żeby po meczu rozdał autografy na piłce.
Do przerwy Knurinhos prowadzili jedną bramką, ale to było jak prowadzenie w teleturnieju po pierwszej rundzie – wszystko mogło się zdarzyć. Po zmianie stron mecz nadal wyglądał jak bitwa o ostatni kawałek pizzy: nikt nie odpuszczał. W końcówce jednak Alan Makowski z Knurinhos wyjął asa z rękawa i huknął gola, który zamknął mecz. Tigers próbowali, ale to było jak gonienie autobusu, który już odjechał.
Podsumowując: Knurinhos wygrali, bo mieli nosa (i Makowskiego) w kluczowym momencie, a Tigers mogą pluć sobie w brodę, że nie wykorzystali więcej szans. Sawo Gruz Arena jeszcze długo będzie pamiętać ten wieczór pełen bramek, walki i Jończyka, który pewnie do teraz świętuje z kolegami przy oranżadzie! ?




)