Sezon 2023/2024
Relacje meczowe: 2 LIGA
W meczu, który miał być piłkarskim odpowiednikiem starcia Dawida z Goliatem, Keeza Aleksandrów pokazała, że nawet najmniejszy przeciwnik może na chwilę zatrzęść fundamentami faworyta. Toyota Zduńska Wola, z jednym skromnym punktem na koncie i marzeniami o chwale, stanęła do walki z niepokonaną dotąd Keezą. Początek spotkania był jak scenariusz do filmu o nieoczekiwanych bohaterach - obrona Toyoty pod wodzą Jarosława Wolkowicza sprawiała wrażenie nie do przejścia, a wynik 1-1 utrzymywał się na tablicy wyników niczym obietnica niespodzianki. Jednak druga połowa to już zupełnie inna historia - Keeza włączyła tryb "ostateczny boss" i zaczęła strzelać gole jak na zawołanie. Łukasz Wojtczyk, ich as strzelecki, pokazał klasę godną najlepszego snajpera ligi. Kiedy sędzia zagwizdał na koniec, tablica pokazywała 18:2 dla Keezy - wynik brutalny jak rzeczywistość dla marzeń Toyoty o cudzie. Ale hej, przynajmniej przez moment mieliśmy emocjonujący remis i nadzieję na sportową sensację!
Nazwać ten mecz rollercoasterem to jak nie powiedzieć nic. Było to bezpośrednie starcie o awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Dwie drużyny prezentujący ofensywny styl gry – czego chcieć więcej? Mecz pełen pięknych goli i akcji. Szybkie otwarcie zapewnił drużynie Tylko Futbol Janek Kowalski, strzelając pięknego gola z dystansu. Jednak wkrótce do ofensywy przystąpiła ekipa No Long Pass, która objęła prowadzenie 3-1. Dwa kolejne gole, również po pięknych strzałach z dystansu, doprowadziły do remisu 3-3. Jak to mówią, są zawodnicy, którzy w pojedynkę potrafią odmienić sytuację w meczu – i tak było tym razem. Siła, szybkość i potężny strzał Marcina Czechulskiego sprawiły obrońcom Tylko Futbol niemały problem. Czechulski, wpisując się cztery razy na listę strzelców i raz asystując, poprowadził drużynę No Long Pass do zwycięstwa. Wynik do przerwy pozostawał jednak otwarty, ponieważ obie ekipy schodziły do szatni z wynikiem 3-5. Po przerwie nastąpiła zmiana bramkarza w Tylko Futbol, a drużyna postawiła na bardziej ofensywne podejście. Udało im się strzelić cztery bramki, jednak ich rywale odpowiedzieli tym samym. Mecz zakończył się wynikiem 7-9, a No Long Pass są teraz bliżej awansu.
Pojedynek lidera tabeli, Keeza Aleksandrów, z drużyną Zbieranina Łódź zapowiadał się jako jednostronne widowisko. Keeza nie straciła dotąd ani jednego punktu, podczas gdy Zbieranina, jak sama nazwa wskazuje, była zbiorem zawodników różniących się pod względem umiejętności, doświadczenia i chęci do gry.
Pierwsza połowa meczu była zaskakująco wyrównana. Zbieranina Łódź, mimo że nie była faworytem, stawiała zacięty opór liderowi. W bramce znakomicie spisywał się Sebastian Leszczyński, który kilkukrotnie uratował swoją drużynę przed stratą bramki. W środku pola wyróżniał się Jakub Zynger, kontrolujący tempo gry i rozdzielający piłki do swoich kolegów z zespołu. Do przerwy wynik brzmiał 7-4 na korzyść Keeza Aleksandrów, co sugerowało, że druga połowa może być równie emocjonująca.
Taki przebieg pierwszej połowy podrażnił ambicje Łukasza Wojtyczka, który zdecydował się wziąć sprawy w swoje ręce. Jego fenomenalny występ w drugiej części spotkania był kluczowy dla wysokiej wygranej Keeza Aleksandrów. Wojtyczek uczestniczył przy aż 14 bramkach, zarówno strzelając, jak i asystując, prowadząc swoją drużynę do miażdżącego zwycięstwa.
Druga połowa była dominacją lidera, który nie pozostawił złudzeń, kto jest lepszy na boisku. Keeza Aleksandrów pokazała swoją klasę, umiejętności i doświadczenie, wygrywając ostatecznie 20-4. Mecz ten umocnił ich pozycję na szczycie tabeli i pokazał, że są drużyną, która nie zna litości dla swoich rywali.
Niestety był to mecz do jednej bramki, więc fani drużyny Lokomotivu wracali do domu w nienajlepszych humorach. Chociaż pierwsza połowa nie zwiastowała takiego pogromu to jednak brak sił w drugiej części spotkania ewidentnie odbił się na ekipie z Koluszek. Do przerwy wynik 5-0. Prawdziwa strzelanina rozpoczęła się dopiero po zmianie stron, a swój ciąg na bramkę pokazał najjaśniejszy punkt ekipy Namaszczonych czyli Łukasz Madajczyk, który nie bez powodu został również wybrany zawodnikiem meczu. Mimo że Lokomotiv strzelił 2 bramki to niestety jedna z piłek wpadła nie do tej bramki, a pechowcem który ją tam skierował był Tomasz Milczarek. Końcowy rezultat 16-1. Namaszczeni w ostatniej kolejce powalczą o awans do 1. ligi, Lokomotiv niestety wita się z trzecią.




)
)
)
)
)
)
)