Zima 2023
Relacje meczowe: 2 Liga
Kolejne z spotkań drugoligowych, o bardzo ważnym znaczeniu gatunkowym dla układu tabeli. Jokerzy wiedzieli, iż wygrywając wskoczą na minimum drugie miejsce w tabeli, biorąc pod uwagę mecz lidera z viceliderem. Weszli więc mocno w spotkanie i przez cały czas prowadzili, jednak nie obyło się bez kilku momentów, gdy rywal łapał kontakt i robiło się ciekawie, takie sytuacje miały miejsce przy wynikach 2-1, 9-5, 12-9. Ten ostatni wynik to chwila, w której Nowe Technologie zdobyły 3 kolejne bramki i uwierzyły, że jeszcze nie wszystko stracone, Joker to jednak zbyt doświadczona drużyna, żeby pozwolić sobie na stratę punktów w tak strategicznym momencie sezonu. Prym w zwycięskim zespole wiódł Adam Magnussen uznany zawodnikiem kolejki, a największych rywali do tego tytułu miał u siebie w ekipie, konkretnie Adam Zdziechowicz i Radosław Dąbrowski, również zaliczyli bardzo dobre statystycznie występy. Nowe Technologie z kolei, ciagle nie mogą odnieść zwycięstwa, mimo wzmocnień jakich dokonali. Z nowych twarzy wyróżnić należy Piotra Preczyńskiego, który ewidentnie wsparł duet Chorąży-Kurijanowa, na drużynę z Aleksandrowa to było za mało, ale na słabsze ekipy w lidze powinno wystarczyć, co pozwoli na nawiązanie walki i miejmy nadzieję zdobywanie kolejnych punktów.
Sambanieros, drużyna, która nie wygrała po 4 kolejkach żadnego meczu, zajmująca ostatnią lokatę w drugiej lidze Ligi Fanów. Do tego starcia wyszli zdeterminowani, by wygrać swój pierwszy ligowy pojedynek, co było widać od samego początku. W opisanym przypadku młodziki wzmocnili się czterema nowymi graczami, mogliśmy od razu dostrzec, że wpłynęło to pozytywnie na morale i poziom gry w ich zespole. Zawodnicy byli dobrze zintegrowani z resztą drużyny i dobrze radzili sobie na boisku, to ich wkład w grę na pewno okazał się kluczowy. Burza Janaszów natomiast po czwartej kolejce plasowała się na 5 miejscu rozgrywek i była dla wszystkich zdecydowanym faworytem. Początek meczu rozpoczął się dynamicznie, obie drużyny zacięcie walczyły o kontrolę nad piłką. Dużo walki w środku pola, żadna z drużyn nie odstawiała nogi i walczyła do upadłego. Na prowadzenie wyszła ekipa Krystiana Szmagaja, strzelając dwie szybkie bramki. Ostatecznie pierwsza odsłona tego meczu zakończyła się remisem, który pozwolił nam myśleć, że to będzie bardzo wyrównany pojedynek. W drugiej połowie obie drużyny dorzuciły jeszcze po kilka trafień, jednak to głodni zwycięstwa młodziki zdołali wpakować więcej razy piłkę do siatki, by w końcowym rozrachunku wygrać swój pierwszy mecz. GRATULUJEMY zwycięzcom i wierzymy, że to nie jest ich ostatnie słowo.
Śmiało możemy stwierdzić, że to był jeden z hitów piątej kolejki LIGI FANÓW. Przed tym pojedynkiem obie drużyny zajmowały egzekwo pierwsze miejsce, zdobyły tyle samo punktów, a różnica bramek była jedynym czynnikiem, która dzieliła te zespoły w tabeli, co sprawiło, że mogliśmy się spodziewać pełnego walki i zaciętości starcia. Od samego początku meczu obie drużyny prezentowały wysoki poziom piłkarski i starały się przeważać na boisku. Gra była bardzo intensywna, a zawodnicy byli w pełni zaangażowani w grę. W pierwszych minutach meczu to drużyna Prostrovii wykorzystywała błędy w formacji obronnej przeciwnika, przez co zdobyła kolejno cztery bramki, które dały im pewną przewagę. Leser Siti starało się szybko otrząsnąć, angażując wiele wysiłku i sił do tego, by podgonić z wynikiem rywala. Isaac Reyna i spółka zdołali strzelić tylko trzy bramki do końcowego gwizdka pierwszej połowy, to jednak nie wystarczyło, by z korzystnym wynikiem zejść na drugą część spotkania, ponieważ drużyna prowadzona przez Marcina Błaszczyka grała w tym meczu jak natchniona dokłądając jeszcze cztery trafienia dzięki czemu na drugą połowę mogli schodzić ze spokojną głową. Przemysław Śmit miał nie lada orzech do zgryzienia, dobrze wyglądająca w tym meczu drużyna Prostrovii nie zamierzała tak łatwo odebrać sobie cennych dla nich punktów. Liczne wskazówki wymieniane między zawodnikami Leser Siti i zaczynamy drugą połowę! Chłopaki w czarnych trykotach nie poddawali się i ciężko pracowali, aby odrobić straty. W końcu udało im się zdobyć kolejne bramki, które nieco przybliżyły ich do przeciwnika, co dało im jeszcze nadzieję na zwycięstwo. W połowie drugiej części spotkania Leser Siti starało się angażować większą ilość graczy do ataku, co skutkowało tym, że drużyna przeciwna miała pole do popisu na szybkie kontry i precyzyjne podania, które były dla Tomasza Kunca dużym wyzwaniem. Kolejne trafienia na korzyść Prostrovii, które dodały im pewności siebie i skłoniły do częstszego atakowania bramki rywala. Ostatecznie chłopaki ze Zgierza wygrali ten mecz zdecydowanie, zdobywając jeszcze kilka trafień w drugiej połowie. Leser Siti nie było w stanie odpowiedzieć na ich ataki co przełożyło się na niekorzystny dla nich wynik. Ten rezultat oznaczał, że po piątej kolejce Ligi Fanów mamy niekwestionowanego lidera tabeli II Ligi.
Najbardziej wyrównane z rozegranych w niedziele spotkań na sektorze 1 obiektu Sawo Gruz Arena. Tak jak zapowiadaliśmy ekipa Zbieraniny z każdym kolejnym meczem prezentuje się coraz lepiej, widać że chłopaki zaczynają łapać zgranie i zrozumienie na boisku. Przeciwko Drink Team szybko objęli prowadzenie, pozwalając rywalom tylko dwukrotnie na doprowadzenie do remisu, 1-1, 2-2, od tego stanu do końca utrzymywała się mniejsza lub większa przewaga ekipy Zbieraniny. Końcowy rezultat to 14-11, a najbardziej do zwycięstwa przyczynił się Piotr Kieras, złośliwi twierdzą, że zawdzięcza to tylko nowym butom, ale każdy wie, iż „więcej sprzętu niż talentu” różnicy nie robi, liczą się umiejętnościami mental. Oprócz wspomnianego Kierasa, należy wyróżnić także, Włoski duet. Jeden niczym Luca Toni, drugi jak Antonio Cassano za najlepszych lat, razem zdobyli 7 bramek, a o jedną lepszy okazał się Davide Rupoo, jednak Enrico Monti na pewno nie powiedział ostatniego słowa. Cóż można powiedzieć o drużynie przegranej, ewidentnie czegoś zabrakło, szarpali, próbowali, walczyli, ale tym razem znów musieli uznać wyższość swoich rywali. Na tle kolegów wybijała się postawa kapitana Marka Pawłowskiego, pomagać próbowali mu Arek Olczak i Michał Bryl, ale na Zbieraninę to było za mało. Czy kolejne drużyny przekonają się, że kto zagrał z nimi na początku ten po prostu miał masę szczęścia, wtedy wydawali się łatwym do pokonania rywalem, nie znali siebie na wzajem, ani swoich umiejętności. Czy poznaliśmy już prawdziwe oblicze ekipy Bartka Baranowskiego, czy w ich przypadku mamy do czynienia z typowym „sky is the limit”
Było to ostatnie spotkanie niedzielnej kolejki Ligi Fanów, które przyniosło nam na równo emocji, co inne starcia, które zostały rozegrane w tym dniu. Istnie Brazylijska drużyna w tym spotkaniu prezentowała się naprawdę dobrze, co momentami mogło zaskoczyć przeciwnika. Efektowne zagrania, walka i determinacja mogły cieszyć oko. Na początku spotkania wynik jednak nie wskazywał na to, by KAIPIRINIA FC przeważała w tym meczu, ponieważ to ekipa SAINTS JURANT SERWIS II wyszła na trzybramkowe prowadzenie. Szybki zimny prysznic sprezentowany ekipie SAMBY, która niedługo potem się ocknęła pakując piłkę jedną za drugą i po pierwszej części spotkania mieliśmy remisowy rezultat! Na początku drugiej połowy KAIPIRINIA zdołała wyjść na prowadzenie, strzelając pięknego gola, jednak jak pokazał nam dalszy przebieg tego spotkania, to był ostatni raz w tym meczu, kiedy gracze Leonardo Amorima prowadzili jedną bramką. SAINTS'i wykorzystali swoje doświadczenie, które przełożyło się na rezultat tego meczu, piękne, składne akcje w ich wykonaniu pozwoliły uzyskać korzystny rezultat w końcowej fazie tego starcia. Chłopaki z KAIPIRINII nie zdołali utrzymać tempa tej rywalizacji, wkradła się nerwowość, co w rezultacie drużyna przeciwna skrupulatnie to wykorzystywała, pakując do siatki jeszcze kilka bramek.




)
)
)
)
)
)
)
)
)
)