Spotkanie między Kobrą a Fortuną Łódź II trzymało w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Choć Fortuna prowadziła 5:2 do przerwy, druga połowa to była prawdziwa wojna nerwów, a losy spotkania ważyły się do samego końca. Ostatecznie to Fortuna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 8:7, po golu w ostatnich chwilach meczu.
Pierwsza połowa należała do Fortuny. Drużyna pewnie budowała przewagę, skutecznie punktując rywali. Do przerwy prowadziła 5:2, wydawało się więc, że kontroluje spotkanie. Kobra jednak nie zamierzała się poddawać i w drugiej części meczu zobaczyliśmy zupełnie inny obraz gry –Kobra rzuciła się do szaleńczego odrabiania strat.
Kiedy Kobra doprowadziła do wyniku 7:7, wydawało się, że mogą nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wtedy jednak przyszła chwila geniuszu Fortuny – tuż przed końcowym gwizdkiem piłka ponownie zatrzepotała w siatce, dając zwycięskie 8:7!
W tym starciu nie brakowało indywidualnych popisów. Tomasz Włoskowicz i Damian Kołaciński z Fortuny byli prawdziwymi motorami napędowymi swojej drużyny. Obaj zdobyli po trzy bramki, a Włoskowicz dodatkowo dołożył aż pięć asyst, podczas gdy Kołaciński zanotował trzy kluczowe podania.
Ich świetna współpraca miała ogromne znaczenie dla końcowego wyniku, ale trzeba też oddać Kobrze, że walczyła do końca i była o krok od wyrównania.




)
)
)