reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
18:00
( 1 : 4 )
2 : 10
Raport

Kobra 10:2 Proteo Flying Dragons – pokaz siły podrażnionego faworyta

Ten mecz miał jednego zdecydowanego faworyta i Kobra doskonale o tym wiedziała. Po niespodziewanej porażce w poprzedniej kolejce, zawodnicy tej ekipy wyszli na boisko niczym głodne węże gotowe pożreć swoją ofiarę. Proteo Flying Dragons niestety nie byli w stanie przeciwstawić się tej sile – ich smoczy oddech przypominał bardziej lekki wiaterek niż niszczycielski ogień.

Od pierwszego gwizdka Kobra wzięła sprawy w swoje ręce. Kostiantyn Landar urządził sobie prywatny trening strzelecki, pakując trzy bramki i udowadniając, że jego instynkt snajpera ma się świetnie. Goście próbowali się bronić, ale wyglądało to tak, jakby walczyli mieczem z wężem – raz trafili, ale ostatecznie zostali oplątani i unieszkodliwieni.

Proteo Flying Dragons rozgrywają dość słabą edycję ligi – póki co, zajmują przedostatnie miejsce w tabeli i zamiast latać 

Podrażniona Kobra pokazała, że jedno potknięcie nic nie znaczy i znów włączyła się do walki o najwyższe cele. Jeśli będą kontynuować taką grę, ich kolejne ofiary mogą już zacząć drżeć ze strachu!

2
18:30

Piąta kolejka 2. Ligi Łódzkiej Zimowej Ligi Fanów przyniosła kibicom prawdziwy rollercoaster emocji. Starcie pomiędzy Niechcianymi FC a CeDePe Klatu zakończyło się remisem, ale droga do podziału punktów była pełna zwrotów akcji.

Od pierwszego gwizdka to Niechciani FC narzucili tempo i szybko przejęli inicjatywę. Ich dynamiczna gra i skuteczność w ofensywie pozwoliły na wypracowanie przewagi. Po pierwszej połowie prowadzili 4:2, kontrolując wydarzenia na boisku.

Po przerwie nastąpiła zmiana scenariusza. Drużyna CeDePe Klatu wróciła na boisko odmieniona, przejęła kontrolę i zaczęła stopniowo odrabiać straty. Ich skuteczna gra pozwoliła na objęcie prowadzenia różnicą trzech bramek.

Kiedy wydawało się, że CeDePe Klatu dowiezie zwycięstwo do końca, Niechciani FC pokazali ogromny charakter. W końcówce meczu rzucili się do ataku, walcząc o każdą piłkę, i zdołali wyrównać wynik, doprowadzając do remisu w dramatycznych okolicznościach.

Mecz zakończył się podziałem punktów, ale oba zespoły zostawiły na boisku mnóstwo serca, dając kibicom widowisko pełne walki i pięknych akcji.

3
20:00
( 3 : 8 )
5 : 19
Raport

KS Czarni 19:5 Antyfutbol – gdy faworyt wchodzi na boisko, nie ma przebacz

 

Niektóre mecze od początku wyglądają jak starcie lwa z owcą – i tak właśnie zapowiadał się pojedynek KS Czarnych z Antyfutbolem. Czarni, jeden z głównych faworytów do awansu, mieli jasny cel: wygrać i zrobić to w stylu, który nie pozostawi złudzeń. Antyfutbol, okupujący ostatnie miejsce w tabeli, liczył na cud… ale cud się nie wydarzył.  

 

Pierwsza połowa – rozgrzewka przed egzekucją

Już od pierwszych minut widać było, że Czarni przyszli tu po swoje. Grali pewnie, szybko i skutecznie, podczas gdy obrona Antyfutbolu przypominała zaparowaną szybę – niby coś tam było widać, ale kompletnie nie nadążało za rzeczywistością. Bramki sypały się jak konfetti na weselu, a na czele tego festiwalu stał nie kto inny, jak Kacper Stańczyk – aktualny król strzelców 2. Ligi. Chłopak po prostu nie potrafi przestać strzelać!  

 

Druga połowa – walka z wiatrakami

Antyfutbol próbował się podnieść, ale każdy ich gol był tylko chwilowym przebłyskiem w całkowitej dominacji Czarnych. Zawodnicy Antyfutbolu mieli kilka niezłych momentów, bo nie można im odmówić talentu.  

 

Gdy sędzia gwizdnął po raz ostatni, tablica wyników wyglądała jak efekt starcia dwóch drużyn z zupełnie innych światów: 19:5 dla Czarnych. Ich rywale muszą teraz zastanowić się, czy w kolejnym meczu faktycznie zamierzają grać **w** futbol, czy znowu bardziej pasować do nazwy swojej drużyny.  

 

Podsumowanie – Czarni idą po swoje, Antyfutbol zostaje w cieniu

Czarni pokazali, że są faworytem nie tylko tego meczu, ale całej ligi. Kacper Stańczyk powiększył swój dorobek bramkowy, który wynosi już **15 trafień**, a ich marsz po najwyższe cele trwa. Antyfutbol? No cóż, nadal tkwią na dnie tabeli i muszą szybko coś zmienić, jeśli nie chcą skończyć sezonu jako drużyna, która przegrała wszystko, co się dało.  

 

Czarni są jak dobrze naoliwiona maszyna, a Stańczyk jak snajper z laserowym celownikiem. Reszta ligi? Lepiej, żeby przygotowała się na ostrą jazdę!

4
22:00
( 5 : 4 )
7 : 7
Raport

Fortuna Łódź II 7:7 Calcio Trogloditto – wielka bitwa, ale zwycięzcy brak!

Miało być starcie dwóch mocnych ekip, ale zamiast dominacji jednej ze stron dostaliśmy prawdziwą piłkarską wojnę! Fortuna Łódź II, mimo że w tym sezonie nie zachwyca, to przecież nadal drużyna z ogromnym potencjałem. Calcio Trogloditto to z kolei jedni z faworytów ligi, ale tym razem nie udało im się zgarnąć pełnej puli. 7:7? Takiego scenariusza chyba nikt się nie spodziewał!

Pierwsza połowa – otwarte drzwi do bramki

Od pierwszego gwizdka obie drużyny pokazały, że ich głównym celem nie jest murowanie bramki, ale strzelanie goli na potęgę. Fortuna, która w tym sezonie zawodzi, postanowiła w końcu udowodnić, że wciąż potrafi grać na najwyższym poziomie. Calcio? Jak na faworytów przystało, też nie zamierzali stać i patrzeć. Bramki wpadały z obu stron jak szalone, a obrońcy chyba wzięli sobie dzień wolny.

Druga połowa – emocje do samego końca

W drugiej części meczu napięcie rosło, a piłkarze obu drużyn grali, jakby stawką było coś więcej niż trzy punkty. Fortuna szła jak burza, a Calcio musiało wytężyć wszystkie siły, by dotrzymać im kroku.

Podsumowanie – przełom dla Fortuny?

Fortuna Łódź II w końcu pokazała, że wciąż jest ekipą, z którą trzeba się liczyć. Ten mecz może być dla nich punktem zwrotnym w sezonie – jeśli utrzymają ten poziom, ich rywale powinni zacząć się bać. Calcio Trogloditto, choć nadal jednym z faworytów, musi przemyśleć, jak nie tracić tak wielu bramek, jeśli naprawdę chcą dominować w lidze.

Jeden punkt dla każdej z ekip, mnóstwo emocji i mecz, który kibice zapamiętają na długo. Jeśli Fortuna zacznie grać tak w każdym spotkaniu, to w drugiej połowie sezonu mogą jeszcze namieszać!

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy