reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
15:00

Koniec serii! KS Czarni zatrzymują niepokonane Calcio Trogloditto

Spotkanie pomiędzy Calcio Trogloditto a KS Czarni zapowiadało się jako starcie lidera z drużyną, która miała ambicję zakończyć ich niesamowitą serię zwycięstw. Faworytem byli niepokonani dotąd zawodnicy Calcio, jednak to KS Czarni sprawili sensację, dominując w pierwszej połowie i finalnie triumfując 18:11.


Pierwsza połowa – pokaz siły KS Czarni

Od pierwszego gwizdka to Czarni nadawali ton grze, prezentując niesamowitą formę zespołową. Drużyna prowadzona przez Marcina Błaszczyka funkcjonowała na najwyższym poziomie – pressing, szybkie przejścia do ataku i skuteczna defensywa sprawiły, że Calcio Trogloditto miało ogromne problemy z kreowaniem akcji. 


Druga połowa – pogoń Calcio, ale to za mało

Po przerwie Calcio Trogloditto w końcu zaczęło grać na miarę swoich możliwości. Ich ataki stawały się coraz groźniejsze, a przewaga Czarnych zaczęła topnieć. Zawodnicy Calcio rzucili się do odrabiania strat, zdobywając kolejne bramki i napędzając emocje w końcówce meczu. Duet Spychalski i Brylikowski ponownie pokazał swoją klasę, notując kluczowe podania i bramki.

Jednak KS Czarni nie pozwolili sobie na utratę kontroli. Mimo nacisku rywali cały zespół zaprezentował świetną organizację gry i utrzymał wysoką skuteczność. Gdy zabrzmiał końcowy gwizdek, tablica wyników wskazywała 18:11, a Calcio Trogloditto musiało pogodzić się z pierwszą porażką w sezonie.

2
16:00

W tym meczu główną rolę odegrała ławka rezerwowych Antyfutbol, a w zasadzie jej brak. Wyrównana gra w pierwszych 25 minutach, wynik na styku, dobra gra w defensywie po obu stronach i Bartosz Gołębiewski po stronie Antyfutbol, którego wejście na boisko dało prowadzenie 6-5 do przerwy.

Druga połowa to już inna historia, a graczom Antyfutbol kolokwialnie zabrakło „pary”.  Grę w swoje nogi wzięli zawodnicy Proteo m.in. Daniel Grzegory i Maciej Stoczkiewicz strzelając łącznie 11 goli. I to chyba w sumie tyle. Mamy ogromną nadzieję że Antyfutbol pokona swoje problemy kadrowe i będzie się ponownie liczyć w grze o najwyższe cele. Proteo tak samo jak ich przeciwnicy zasługują wyższą pozycję niż walka o utrzymanie.

3
17:00
( 3 : 5 )
10 : 8
Raport

Niechciani F.C. Triumfują W niezwykle emocjonującym starciu

Niechciani  pokonali Anty Futbol 10:8, choć po pierwszej połowie przegrywali 3:5. Początek spotkania należał do Anty Futbol, a Bartosz Gołębiewski błyszczał skutecznością, zdobywając cztery gole i notując jedną asystę.

Wydawało się, że Anty Futbol ma mecz pod kontrolą, jednak po przerwie gospodarze pokazali prawdziwy charakter. Kluczową rolę w odwróceniu losów meczu odegrał Maciej Herczyński, który popisał się fenomenalnym występem, zdobywając aż sześć bramek. Wspierał go Marcin Salamon, który dołożył dwa gole i zanotował trzy asysty, kreując grę ofensywną swojego zespołu.

Niechciani F.C. skutecznie zniwelowali przewagę rywali i ostatecznie sięgnęli po zwycięstwo tym samym przeskakując z piątego na czwarte miejsce w tabeli drugiej ligi.

4
19:00
( 4 : 1 )
11 : 6
Raport

Wysokie zwycięstwo Niechcianych w meczu przeciwko Cedepe Klatuu

Niechciani pokazali swoją siłę w starciu z Cedepe Klatuu, wygrywając 11:6. Już w pierwszej połowie zbudowali solidną przewagę, schodząc z boiska z wynikiem 4:1.

Cedepe nie poddawało się i starało się odwrócić losy spotkania, a kluczowe role odegrali Radosław Kępa i Tobiasz Kaczorowski, którzy napędzali ofensywę swojego zespołu. Mimo ich świetnej dyspozycji, defensywa Niechcianych oraz genialna postawa bramkarza Tomasza Kunca okazały się nie do przejścia. Kunc wielokrotnie ratował swój zespół przed stratą bramki, popisując się kapitalnymi interwencjami.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje również Bartek Grobielny, który poprowadził ofensywę Niechcianych F.C., zdobywając cztery gole i notując dwie asysty. Jego skuteczność i kreatywność na boisku miały ogromny wpływ na końcowy rezultat spotkania.

5
20:00
( 2 : 5 )
7 : 8
Raport

Spotkanie między Kobrą a Fortuną Łódź II trzymało w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Choć Fortuna prowadziła 5:2 do przerwy, druga połowa to była prawdziwa wojna nerwów, a losy spotkania ważyły się do samego końca. Ostatecznie to Fortuna przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając 8:7, po golu w ostatnich chwilach meczu.

Pierwsza połowa należała do Fortuny. Drużyna pewnie budowała przewagę, skutecznie punktując rywali. Do przerwy prowadziła 5:2, wydawało się więc, że kontroluje spotkanie. Kobra jednak nie zamierzała się poddawać i w drugiej części meczu zobaczyliśmy zupełnie inny obraz gry –Kobra rzuciła się do szaleńczego odrabiania strat.

Kiedy Kobra doprowadziła do wyniku 7:7, wydawało się, że mogą nawet przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wtedy jednak przyszła chwila geniuszu Fortuny – tuż przed końcowym gwizdkiem piłka ponownie zatrzepotała w siatce, dając zwycięskie 8:7!

W tym starciu nie brakowało indywidualnych popisów. Tomasz Włoskowicz i Damian Kołaciński z Fortuny byli prawdziwymi motorami napędowymi swojej drużyny. Obaj zdobyli po trzy bramki, a Włoskowicz dodatkowo dołożył aż pięć asyst, podczas gdy Kołaciński zanotował trzy kluczowe podania.

Ich świetna współpraca miała ogromne znaczenie dla końcowego wyniku, ale trzeba też oddać Kobrze, że walczyła do końca i była o krok od wyrównania.

 
 
 
 

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy