Zima 2023
Relacje meczowe: 1 Liga
W niedziele w 1 lidze rozegrano swoiste derby Ukrainy w Łódzkiej Lidze Fanów, naprzeciw siebie stanęły ekipy Kozaki UA i Lumumby. Kto zna te drużyny wiedział, iż mecz ten będzie pełen walki o każdy centymetr boiska, nikt nie odstawi nogi, a nawet głowy. Tak tez było na boisku, po dwóch szybkich ciosach Lumumby, Kozaki powoli się podnieśli i to Oni zaczęli prowadzić grę, uzyskując minimalne prowadzenie, duża w tym zasługa Larena Olayinki, który brał udział w praktycznie każdej akcji bramkowej i nie tylko, wspierać swoją drużynę zza linIi, gdy akurat odpoczywał, po prostu aż kipiała z niego chęć zwycięstwa. Niestety mimo iż to właśnie Olayinka wyprowadził Kozaków na prowadzenie 7-5, końcowy rezultat na pewno go nie zadowala, Lumumby do bardzo doświadczony zespół i mimo iż gonili wynik, w wyrachowany sposób punktowali rywala, doprowadzając do ostatecznego wyniku 10-7 na swoją korzyść. Strzelili więc 5 bramek, nie tracąc żadnego, a największa w tym zasługa aktywnych w końcowej fazie spotkania duetu Yeromenko&Dnyshchun. Dzieki temu zwycięstwu Lumumby przeskoczyli w tabeli Kozaków i maja jeszcze matematyczne szanse na podium, na co także szans nie straciła ekipa Andrija Biriukova, która bardzo dzielnie walczy w 1 lidze, choć jako jedyna nie reprezentuje tutaj 1 ligi Łódzkiej Playareny.
Dziewietnasty luty - niedziela, obiekt Sawo Gruz Arena, dzień w którym ET Promo zmierzyło się z Fortuna Łódź, mecz po którym do samego końca nie widzieliśmy czego się spodziewać. Drużyny z czołówki tabeli, mające tyle samo punktów po 4 kolejkach Ligi Fanów, dzieliła ich jedynie różnica bramek. Niewątpliwie jedno z bardziej emocjonujących spotkań, na które z niecierpliwością czekali kibice obu ekip. Mecz był zacięty od samego początku, obie drużyny grały agresywnie i zdecydowanie. Gra toczyła się w szybkim tempie, a gracze zmieniali się często, co pozwalało im na zachowanie wysokiej intensywności i świeżości. Obie drużyny starały się atakować i szukać okazji do strzelenia gola. Bramkarze w tym spotkaniu musieli być w pełni skoncentrowani i skuteczni, by nie dopuścić do utraty bramki, tempo gry spowodowało, że oboje mieli co robić między słupkami. W pierwszej połowie na prowadzenie wyszła drużyna Błażeja Gosika strzelając pod rząd kolejno trzy gole, które mimo wszystko nie pozwoliły spocząć im na laurach. Mimo przewagi w meczu wynikiem trzybramkowym zawodnicy obu ekip nie zamierzali zwalniać nawałnicy pełnych składnych i kombinacyjnych akcji jakie nam zaprezentowały od samego początku. Doskonale wiemy, że w piłce 6-osobowej wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie i tak na prawdę do samego końca nie byliśmy w stanie wskazać zwycięzcy. Tomasz Włoskowicz i spółka dwoili się i troili, by doprowadzić jeszcze przed przerwą do chociażby remisowego rezultatu - strzelając trzy bramki, jednak ET Promo dołożyło jeszcze dwa trafienia i na drugą połowe schodziliśmy przy wyniku 5:3 na korzyść ekipy w żółtych trykotach. W początku drugiej odsłony nie zwalniamy tempa gry, szybkie, składnie akcje obu ekip stawały się coraz częstsze i groźniejsze. Więcej energii w to spotkanie mimo wszystko włożyła drużyna ET Promo, co mogliśmy żauważyć gdy zawodnicy z minuty na minute byli coraz bardziej zmęczeni w rezultacie przelożylo się to na zdecydowanie słabszą grę. Między szeregi wkradła się niepewność, brak dokładności, a przede wszystkim ET Promo nie było w stanie już dorównać błyskotliwości i szybkości zawodnikom Fortuna Łódź. Konrad Reszka, bramkarz Żółtokolorowych, były gracz znanego wszystkim WIDZEWA ŁÓDŹ robił co w jego mocy, by utrzymać korzystny wynik dla swojej drużyny. Kilka skutecznie obronionych strzałów, popis kunsztu bramkarskiego w tym meczu jednak nie wystarczył. Fortuna skrupulatnie wykorzystywała niemoc drużyny przeciwnej i wzięła się ostro za odrabianie strat. Zawodnicy w nowiutkich strojach od SUPERBETU na drugą część wyszli mocno zdeterminowani, by w tym meczu powalczyć jeszcze o korzystny rezultat. Pod koniec drugiej połowy to FORTUNA przejęła inicjatywę i zdominowała pole gry co pozwoliło jej zdobyć decydujące punkty. Mecz z pewnością zostanie zapamiętany jako jedno z najbardziej wyrównanych i emocjonujących spotkań w tej kolejce. Chociaż to FORTUNA wygrała mecz, to obie drużyny były godnymi rywalami, które zapewniły nam wspaniałe emocje i niesamowite widowisko.
Na koniec niedzielnych zmagań byliśmy świadkami spotkania Saints z ekipą lidera 1 ligi łódzkimi Dzbanami. Goście tym razem, z reszta nie pierwszy musieli radzić sobie bez nominalnego bramkarza, ale od czego w takich sytuacjach mają kapitana, Mateusz Spychalski doskonale poradził sobie jako lotny bramkarz i pomógł drużynie zwłaszcza przy ataku pozycyjnym. Jednak po kolei, po wyrównanej pierwszej połowie, także początek drugiej zwiastował ciekawą końcówkę, warto zauważyć, iż na 10-15 minut przed końcem spotkania Mistrz Polski prowadził zaledwie 7-6, duża w tym zasługa świetnie spisującego się tego dnia Kamila Palucha z ekipy Saints. Co się stało później? Czy brakło sił Świętym, czy po prostu Dzbany postanowiły pokazać swoje prawdziwe oblicze, myślę że po trosze tego i tego, efekt jest jednak taki 9 bramek w 10 minut dla Dzbanów, odskocznia od rywala i pokazanie kto tu rządzi w tej lidze. Czy znajdzie się mocny na zespół Mateusza Spychalskiego, kolejne spotkania pokazują, że próbować można, ale jak przychodzi co do czego efekt jest zawsze ten sam, 3 punkty lądują na koncie lidera. Kogo tym razem można wyróżnić wśród tej jakże wyrównanej ekipy, może braci Brylikowskich, może Spycha lub Patorę, a może młodego Dębowskiego? Tam każdy strzela, asystuję i prowadzi grę zespołu, bo jak ważnymi postaciami ekipy są Sarafiński, Borysiak lub Sztaba chyba każdy wie, bo to właśnie może, któryś z tej trójki był ojcem zwycięstwa, a nie wymienieni wcześniej. Każdy kapitan/trener chciałby mieć taki problem bogactwa, gdzie rezerwowy podnosi jeszcze bardziej poziom gry. Czy to będzie ten sezon gdzie Dzbany zdobędą absolutnie wszystko? Mają do tego wszystkie argumenty po swojej stronie, czy ktoś im przeszkodzi? Jest kilka drużyn, które bardzo na to liczą.




)
)
)
)
)
)