reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA
8 LIGA
ID
Godzina
Gospodarz
Wynik
Gość
Raport
1
16:30

O kurczę, ale to był mecz pełen emocji i bramek na pęczki! Billy Boys kontra Zibi Team to było coś, ludzie! Wynik 15:6, no kurde nieźle, prawda? Od samej pierwszej połowy było wiadomo, że to będzie porywające widowisko. 8-3 do przerwy, ale to jeszcze nie koniec!

 

Bramki leciały jak z rękawa, aż 21 w sumie! Bez kitu, obie drużyny dawały z siebie wszystko. Ale największą gwiazdą tego wieczoru był Jan Dłabich z Billy Boys, MVP i SuperStar na jednej pozycji! Chłopak po prostu rozpędził się i rozgryzł przeciwników jak lew. Ale nie możemy zapomnieć o Adamie Kuropatwińskim z Zibi Team, który też pokazał klasę i został wybrany Super Star swojej drużyny .

2
17:30

O 17:30 na boisko wparowały Tigersi i Wsioki z Łodzi, z tymi drugimi w roli faworytów. Początek meczu to istny festiwal pudłowania – piłka latała wszędzie, tylko nie do siatki, jakby zawodnicy grali w „kto trafi w trybuny”. W końcu Wsioki przełamali klątwę i wpakowali gola, ale Tigersi, nie chcąc być gorsi, szybko odpowiedzieli. Wsioki jednak nie odpuściły, dorzucając jeszcze dwa trafienia przed przerwą i zeszły do szatni przy wyniku 3:1, pewnie już planując, jak uczcić zwycięstwo swojską imprezą. Po przerwie na boisko wkroczyli bramkarze w roli głównych aktorów: Michał Miśkiewicz z Tigers i Eryk Wiśniewski z Wsioków bronili jak w transie, jakby mieli w rękawicach magnesy. Ale Wsioki, z ich wiejską zadziornością, zaczęły dominować, jakby na boisku rozstawiły traktory. Przewaga rosła, a Tigersi wyglądali, jakby zapomnieli, gdzie jest bramka rywali. Ostatecznie Wsioki zgarnęli pewne zwycięstwo w pierwszej kolejce play-offów.

3
19:30

Knurinhos roznieśli fc lewy 11:6 (do przerwy 6:2) w 50-minutowym rollercoasterze! Od pierwszego gwizdka Knurinhos rzucili się na rywala z pełnym impetem, młynem pressingowym i kontrami wyprowadzanymi jak błyskawica. W 25. minucie tablica pokazywała już 6:2, bo Patryk Koźlik, późniejszy MVP, był wszędzie tam, gdzie trzeba – wykańczał akcje, szukał wolnych przestrzeni i robił zamieszanie w polu karnym przeciwnika.

Druga połowa to dowód na to, że Knurinhos potrafią utrzymać gaz przez pełne 50 minut: kolejne szybkie ataki, błyskawiczne przechwyty i skuteczne wykończenia doprowadziły do dwucyfrowego wyniku. Koźlik dorzucił w sumie cztery bramki, a jego wyczucie momentu w decydujących akcjach decydowało o przewadze gospodarzy. Fc lewy walczyli do końca, potrafili wprawdzie trafić cztery razy po przerwie, ale za każdym razem otwarta defensywa pozwalała Knurinhos odjechać jeszcze dalej.

Festiwal goli, intensywność od pierwszej do ostatniej sekundy i przede wszystkim postawa Patryka Koźlika jako strzelca i motora ofensywy – to zadecydowało o wyniku. Fc lewy pokazali ambicję, lecz przy tak agresywnym stylu Knurinhos i braku stabilności w obronie ciężko było myśleć o odwróceniu losów spotkania. Kolejny dowód, że Knurinhos są w gazie, a fc lewy muszą popracować nad szczelną defensywą, jeśli chcą stawiać czoła takim zespołom. Następne mecze zapowiadają się równie gorąco!

4
21:30

Od samego początku było wiadomo, że Cedepe Klatuu nie przyszli tu tylko pograć — oni przyszli robić porządek. Choć Szybcy i Zgrzani jak zwykle weszli w mecz z energią, to z każdą minutą stawało się jasne, że tego dnia będą musieli uznać wyższość rywali.

W pierwszej połowie zgrzani jeszcze trzymali tempo, starając się niwelować przewagę, ale Cedepe Klatuu konsekwentnie punktowali, jakby grali z gotowym scenariuszem w ręku. Do przerwy 3:7 — i choć wynik już wtedy wyglądał groźnie, to prawdziwa nawałnica miała dopiero nadejść.

W drugiej części meczu błysnął Michał Janiak, autor 4 bramek i 3 asyst, który robił na boisku wszystko — dogrywał, kończył, dyrygował. Gdyby miał jeszcze czas podlać boisko i zjeść banana, pewnie też by się wyrobił. Z taką formą zgarnia tytuł MVP bez dwóch zdań.

Nieco z boku, ale równie skutecznie punktował też Łukasz Kąpa, który dołożył 5 trafień i asystę, zostawiając po sobie ślad w protokole meczowym i zapewne ból głowy w defensywie przeciwników.

Cedepe Klatuu tego dnia byli jak dobrze naoliwiona maszyna — konkretni, szybcy, skuteczni. Szybcy i Zgrzani? Cóż, tym razem bardziej zgrzani niż szybcy. Ale liga trwa dalej, a zemsta smakuje najlepiej… w kolejnym meczu.

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy