reklama reklama
usuń na 24h reklama
menu ligowe
Archiwum
poziomy rozgrywek
aktualnośći
aktualnośći
Rozgrywki
Statystyki
Futbol.tv
turnieje
Wywiady
COPA DEL SOCCA
Galeria
1 LIGA
2 LIGA
3 LIGA
4 LIGA
5 LIGA
6 LIGA
7 LIGA (WIOSNA 2026)
8 LIGA (WIOSNA 2026)

HISTORIA REALNA - LESER SITI

HISTORIA REALNA drużyny LESER SITI !
Artykuł trafia na biurko prezesów Superbet! Zapraszamy do lektury!


Kojarzycie tę ekipę, która zna się od małego, gra ze sobą w piłkę od 15 lat i w pewnym momencie życia uznała, że OK - to jest ten moment, pora założyć drużynę! Kojarzycie? Super, bo nie ma to z nami nic wspólnego.
Radość po sezonie 2021/2022, w którym zajęliśmy 5 miejsce w 3 lidze Playarena Łódź

Najpierw się z ciebie śmieją. Później pytają, jak tego dokonałeś

Sezon 2015/2016 definitywnie przeszedł do historii. To właśnie wtedy jedna drużyna zaszokowała cały piłkarski świat. Zapytacie nas jak to zrobiliśmy? Cóż… Historia tej drużyny wzięła się z sukcesu, ale już teraz postawmy sprawę jasno, to nie był nasz sukces. 
W 2016 roku Mistrzem Anglii została ekipa Leicester City. Zespół zbudowany z grupy zawodników o równowartości jednej topowej gwiazdy Realu Madryt oczarował Wyspy Brytyjskie. Mahrez, Vardy, Kante, Wasilewski, wszyscy byli zachwyceni ich grą, a zwłaszcza końcowym rezultatem. 
Dlatego, gdy w 2016 roku szukaliśmy nazwy dla drużyny pomyśleliśmy - czemu nie? Tylko Bóg może nas oceniać! Na łódzkim podwórku nikt nie będzie miał pretensji o nazwę podebraną od aktualnego mistrza Anglii. Jednak nie, nie poprzestaliśmy na tym, chcieliśmy być bardziej kreatywni, a idąc o krok dalej uznaliśmy, że “leser” brzmi dumnie i tak w połowie 2016 roku, grupa założycieli postawiła na nogi byt o nazwie “Leser Siti”. 
Pierwszy mecz? Oczywiście wpi**dol. Panowie z LUKS Dwójka Stryków dali nam lekcje futbolu (wynik 24:7), ale też pokazali, że w piłce liczy się głównie zabawa. Do dziś, gdy wracamy wspomnieniami do tamtego meczu pamiętamy głównie słońce, dobrą zabawę, piwo i… wpi**dol grinning face with smiling eyes
Pierwszy mecz Leser Siti w Playarenie Łódź

Piękny świat, przemierzam pomaleńku… 

Przez kolejne lata szliśmy przez świat w duchu dobrej zabawy. Sportowo szło nam różnie, czasem wygraliśmy, czasem przegraliśmy. Szanse na to, że zdobędziemy punkty w kolejnym meczu oscylowały w granicach 50%. Całkiem nieźle, ale ten kto chciał typować nasze wyniki, musiał pogodzić się z tym, że Leser jak Napoli, każdy kupon spi**doli smiling face with sunglasses
Potrafiliśmy napsuć krwi bardzo dobrym drużynom: Rangers, AKS Joker, Silversite, Drink Team Teo, Company Of Brothers, ale to wciąż nie było to. Forma była niestabilna niczym inflacja. Parafrazując klasyka: liczba bramek w kolejnych meczach mogła być na poziomie gdzieś tam sześć, dziewięć powiedzmy, a wynik będzie jaki będzie. Może zwycięstwo, może nie, zależy czy skład będzie czy nie. Jak będzie to dziewięć, ale na koniec sezonu to nie miało znaczenia żadnego.
Maciej Kopczyński, Leser Siti
Brakowało istotnych klocków w tej układance. Mieliśmy dobrych zawodników, jak Rafał Jędryka czy Dariusz Krajewski, którzy w barwach Leser zagrali wiele spotkań, strzelili mnóstwo bramek, a dziś są żyjącymi legendami klubu. 
Swoich sił, w podniesieniu poziomu sportowego drużyny, próbował też Krzysiek Radlak, ale jego energię zdecydowanie lepiej niż na boisku pożytkujemy w Cottonie (na imprezach integracyjnych). Oj, o tym moglibyśmy napisać kilka dodatkowych rozdziałów, tyle że… niekoniecznie powinniśmy, bo umówmy się, to co wydarzyło się w Cottonie, zostaje w Cottonie smiling face with sunglasses
Wracając do meritum. Chłopaki robili co w swojej mocy, ale to było za mało. Wyniki nie przychodziły. Aż pewnego dnia zjawił się on, nastolatek z Wiśniowej Góry. Pojawienie się w klubie Maćka Kopczyńskiego zmieniło obraz naszej gry. 
Do dziś nie wiemy czemu Maciek zaczął z nami grać. Ba! Do dziś zachodzimy w głowę czemu ten chłopak z nami został! Niemniej, było to dla nas jak olśnienie. Maciek wziął grę na swoje barki i w jednym z sezonów został MVP całej trzeciej ligi Playarena Łódź. Kot! 
Gadżety Leser Siti

Apetyt rośnie w miarę jedzenia 

Pojawienie się Maćka przyniosło znaczną poprawę w naszej gry, więc zaczęliśmy poważnie myśleć o marketingu. Efekt? Dzisiaj mało jest zespołów, które mogą pochwalić się takim merchandisingiem jak nasz. W portfolio mamy czapki zimowe, czapki z daszkiem, kubki, szaliki, otwieracze do piwa, worki bawełniane, koszulki, naklejki, flagę, a pracujemy nad kompletem dresów, marką własną wódki i … niech to zostanie naszą tajemnicą. 
W międzyczasie przyjęliśmy w swoje szeregi nowych zawodników. I tak trafił do nas Cinek, Kopeć, Emil. Ooo właśnie! Emil! Ten to jest ananas! Człowiek, który lepiej radzi sobie w teleturniejach niż na boisku, ale żeby nie było. Nie deprecjonujemy jego wkładu w rozwój drużyny, z drugiej strony… Chłop mógłby podzielić się swoją wygraną w Milionerach winking face
Później w drużynie pojawił się Boguś, człowiek o wielkim sercu, za którym przyszedł Rafał, Zawad, Snoopy i kolejni z Konowałów. Ten ostatni to zresztą legendarny napastnik, prawdziwy łowca bramek, który na łódzkich orlikach, w rozgrywkach Playareny, zdobył ich ponad 600! 
Wśród tylu tak dobrych zawodników, czasem trudno o motywacje, więc by wzmocnić ducha rywalizacji, wprowadziliśmy wewnętrzny konkurs na najlepszego zawodnika sezonu. Nagroda? Specjalna karta i butelka dobrego alkoholu. Efekt? Jeszcze lepsza gra i rosnąca liczba zwycięstw.
PS. Zgadnijcie kto dotychczas wygrał tę nagrodę winking face

Rozwój siłą rozpędu i walka z przeznaczeniem 

Wróćmy na właściwe tory, bo to nie wszystko! W ostatnich latach cyklicznie wzmacnialiśmy zespół. Przyszli do nas piłkarze spragnieni gry i sukcesów, jako drużyna z roku na rok prezentowaliśmy się coraz lepiej. Zaczęliśmy wygrywać coraz częściej.
Gdy wydawało się, że wszystko zmierza do upragnionego awansu… A właśnie. Kwestia awansu disappointed face
Co tu dużo mówić. Kiblowaliśmy w trzeciej lidze łódzkiej Playareny zdecydowanie zbyt długo. Szło nam coraz lepiej, jednak nie wszystko wyglądało tak kolorowo… Z biegiem czasu nasze ambicje rosły, a mimo tego nie udawało się nam zrobić kroku w przód. W sezonie 2020/2021 zajęliśmy 8 miejsce w lidze i mimo, że był to dla nas spory sukces, wciąż pozostawał duży niedosyt. 
Przyszedł czas na zmiany. Musieliśmy zrobić coś, by grać jeszcze lepiej! Nasza kadra liczyła już naprawdę wielu zawodników, więc odpaliliśmy nowy projekt - drużynę rezerw. Ze startem nowego sezonu, zamierzaliśmy zacząć grać na dwie drużyny. I tu po raz pierwszy uśmiechnęło się do nas szczęście. 
Fartem, bo przez wycofanie się z rozgrywek kilku drużyn, otrzymaliśmy dziką kartę i dzięki temu nasza druga drużyna, która teoretycznie powinna była grać w IV lidze, zaczęła sezon od trzeciego poziomu rozgrywkowego. Dostaliśmy wiatru w żagle i podwójną szansę, by wywalczyć awans. Czy ją wykorzystaliśmy? Powiedzmy… winking face
5 miejsce na koniec sezonu, było jakby nie patrzeć, znaczną poprawą w stosunku do poprzedniego sezonu, ale wciąż... Piąte miejsce nie dawało bezpośredniego awansu do drugiej ligi. 
Na meczach Leser jak w kinie…
Wysoki poziom organizacyjny, duża grupa osób chętnych do gry i wzrastający poziom sportowy okazały się być naszym asem w rękawie. Po trudnym sezonie wiele zespołów zrezygnowało z gry w drugiej lidze, a kilka kolejnych nie skorzystało z szansy otrzymania awansu, nie bójmy się tego określenia, przy zielonym stoliku. 
My też się wahaliśmy, a po długich przemyśleniach i kilkudniowej debacie podjęliśmy ostateczną decyzję. Bierzemy! Awans jest nasz! 
Z pewnością wielu przekreślało nas przed sezonem, jako beniaminek z łapanki byliśmy traktowani jako potencjalni chłopcy do bicia. Tymczasem po rundzie jesiennej okazało się, że… Nie jest tak źle! W przeciągu całej rundy potrafiliśmy wyszarpać punkty mocnym i zdecydowanie bardziej doświadczonym drużynom. Jeśli przegrywaliśmy to nieznacznie (z reguły jedną bramką), a gdy wygrywaliśmy to pewnie. Póki co, wiele wskazuje na to, że utrzymamy miejsce w wyższej klasie rozgrywkowej. 
I tak dochodzimy do dnia, w którym piszemy kolejne rozdziały naszej historii, tym razem w Lidze Fanów. 

Czy warto było szaleć tak? 

Oj tak. Nasze życie kręci się wokół piłki i… czata na Facebooku. A to co tam się dzieje, niech pokaże jeden obraz, bo jak wiadomo obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. 
Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie dwie najważniejsze osoby w historii Leser Siti. Dwóch kapitanów, bez których nie byłoby tych wszystkich transferów, porażek, zwycięstw i całej atmosfery. Nie byłoby radości, klimatu, imprez, zabawy i tego wszystkiego co sprawia, że mimo upływu lat, ludzi którzy przychodzą i odchodzą wciąż pozostajemy wielką leserową rodziną. 
Szymon, Przemek, dzięki za wszystko! 

Reklama

Tabela

Social Media

Youtube

Reklama

Sponsorzy i Partnerzy